POLITYKA

Poniedziałek, 26 sierpnia 2019

Polityka - nr 13 (2901) z dnia 2013-03-27; s. 121-123

Ludzie i style

Wojciech Bońkowski

Winne markety

Supermarkety i dyskonty zmieniają rynek wina w Polsce. Czy to już rewolucja? I jak skorzystają na tym nasze podniebienia?

Sygnał do ataku kilka lat temu dała Biedronka. Przeprowadziła rebranding z biedasklepu, gdzie z palet ustawionych na betonowej podłodze sprzedawano produkty najtańsze z najtańszych, w delikatesowy market dla klasy średniej. I na tej fali sięgnęła też po wina. Przyszło jej to o tyle łatwo, że w swojej ojczyźnie – Portugalii – ma dostęp do oceanu tanich trunków i już nawiązane relacje z dostawcami.

Zaczęło się od stałej oferty paru etykiet po 9–15 zł, ale apetyt Biedronki rósł w miarę zjadania polskiego rynku: wkrótce wprowadziła okresowe promocje win z różnych krajów. Kupowała je za bezcen w krótkich partiach od gigantycznych hurtowników, stawiała na półki 15–20 etykiet, dorzucając ładną, kolorową gazetkę.

Promocje Biedronki w małym polskim światku winiarskim odbiły się szerokim echem. Sprytnym zagraniem było wprowadzenie wiodących marek win w cenach znacząco niższych od konkurencji – taki Carlo Rossi sprzedawany był w Biedronce po 16,99 zł, gdy w innych marketach kosztował grubo ponad 20 ...