POLITYKA

Poniedziałek, 20 maja 2019

Polityka - nr 4 (2689) z dnia 2009-01-24; s. 28-29

Kraj

Ryszarda Socha

Winni i spółka

Głośny przypadek gdańskich gimnazjalistów, którzy dręczyli swą koleżankę Anię, miał być nauką dla innych. Od zdarzenia minęły ponad dwa lata, a wyroku wciąż nie ma.

Kwestia winy chłopców, których w październiku 2006 r. wyprowadzono w kajdankach z gimnazjum, zakładając, że doprowadzili do desperackiego samobójstwa swoją koleżankę, jest ciągle nierozstrzygnięta. Im dłużej trwa ta sprawa, tym więcej win i winnych się ujawnia.

Wina policji: absurdalnie zinterpretowano zdarzenie

Oczekujących na wyrok jest pięciu – Łukasz P., Mateusz W., Arkadiusz P., Dawid M., Michał Sz. Wszyscy byli uczniami II F Gimnazjum nr 2 w Gdańsku, tak jak i Ania H., która w sobotę 21 października 2006 r. powiesiła się na skakance w swoim pokoju. Policja szukając przyczyn jej samobójczej śmierci, ustaliła, że dzień wcześniej w szkole podczas lekcji pod nieobecność nauczycielki doszło do incydentu, który wytrącił dziewczynę z równowagi. 24 października 2006 r. stróże prawa przyjechali pod szkołę, zakuli 14-latków w kajdanki. Z policyjnych przesłuchań w uproszczeniu wyłonił się taki oto obraz zdarzenia: piątka prześladowców dopadła Anię, siłą ściągnęła jej spodnie, obmacywała, ...