POLITYKA

Piątek, 22 lutego 2019

Polityka - nr 37 (3026) z dnia 2015-09-09; s. 102

Passent

Daniel Passent

Wiosłować do marzeń

Mój „cmentarny” felieton, w którym wspomniałem o tym, jak często bywam na Powązkach, żegnając przyjaciół i kolegów, spotkał się z pewnym odzewem, ale wyłącznie wśród żywych. W piątek znów byliśmy na cmentarzu, żegnając Wandę Sobczyńską – przyjaciółkę z Mazur i z POLITYKI. Po pogrzebie zastanawiałem się, czy w ogóle ma sens tracić siły na powrót do domu, skoro wiadomo, że to już nie oni odchodzą, to odchodzimy my. Z każdym odchodzi kawałek nas. Ilekroć odprowadzam kogoś na wieczny spoczynek, myślę sobie, jaka to głupota, że wszystkie te wyrazy miłości, przyjaźni, uznania padają wtedy, kiedy osoba zainteresowana nie może się nimi ucieszyć. Za życia człowiek nasłucha się tylu przykrości, że byłoby lepiej, gdyby wyrównywano je w porę, a nie po zamknięciu wieka. Wbrew zasadzie „o zmarłych dobrze albo wcale” uważam, że źle można mówić o ludziach, którzy już nie mogą tego usłyszeć, już nie czują ...