POLITYKA

Czwartek, 20 czerwca 2019

Polityka - nr 45 (2730) z dnia 2009-11-07; s. 10

Flesz. Ludzie i wydarzenia / Świat

Jagienka Wilczak

Wirus u sąsiada

Epidemia na Ukrainie wybuchła nagle. Początkowo był to nieznany wirus, który zaatakował ludność zachodnich obwodów kraju. Później wirus okazał się grypą, a nawet grypą świńską H1N1. Nie było wiadomo, ile osób zachorowało, ile zmarło, bo zza naszej wschodniej granicy płynęły sprzeczne doniesienia. Przez moment nawet wyglądało, że więcej osób zmarło, niż choruje. Zapanowała panika, a ulice opustoszały.

Pewne okazało się jedno: chaos. We Lwowie, Iwano-Frakiwsku i Tarnopolu, gdzie choroba zaatakowała najgwałtowniej, zabrakło w aptekach szczepionek, ale przede wszystkim leków przeciwgrypowych, przeciwwirusowych oraz zwykłej aspiryny, witaminy C i maseczek, które stały się przedmiotem pierwszej potrzeby. Na Ukrainie aptek jest równie dużo jak w Polsce i przed każdą ustawia się kilkusetosobowa kolejka. Kiedy resort zdrowia plątał się w zeznaniach, inicjatywę przejął prezydent Wiktor Juszczenko i pojechał do Lwowa. Prezydent zwrócił się o pomoc humanitarną do prezydenta Polski, a następnie zaapelował o pomoc międzynarodową. Polskę poprosił także o wykonanie testó...