POLITYKA

Niedziela, 19 maja 2019

Polityka - nr 45 (2166) z dnia 1998-11-07; s. 18

Wydarzenia

Anna Matałowska

Wizja lokalna

Świątynia Opatrzności Bożej ma stanąć na jednym z najbardziej łakomych i atrakcyjnych terenów budowlanych stolicy. Do niedawna były to grunty rolne, w wieczystej dzierżawie SGGW. Ale zostały sprzedane. Lokalne agencje nieruchomości utrzymują, że istnieje niepisana umowa, iż część tych terenów przypada księdzu Adamowi Bijakowi z wilanowskiej parafii św. Anny.

Zanim Sejm podjął uchwałę o budowie Świątyni Opatrzności, wcześniej, bo już wiosną, opowiadał się za nią Senat, ale oświadczenie senatorów - nad czym ubolewa strona kościelna - przeszło bez echa.

W sprawie budowy spotykano się u prymasa w szerszym gronie od roku. Ksiądz Adam Bijak, proboszcz parafii św. Anny w Wilanowie, bywał na tych spotkaniach. Bywały też władze Warszawy, gminy, przedstawiciele świata kultury, profesorowie. Rozważano, gdzie zlokalizować świątynię. Był pomysł z placem Trzech Krzyży, proponowano prawy brzeg Wisły, w dawnym porcie, na Polach Mokotowskich i Bemowie. Wreszcie, jak wspomina ksiądz Bijak, ksiądz prymas zdecydował jasno i wyraźnie: świątynia stanie w Wilanowie, decyzja jest ostateczna.

Dlaczego w Wilanowie? Bo to miejsce godne, wspaniałe, zwieńczenie traktu królewskiego, wreszcie miejsce odpowiednio duże i niezagospodarowane jeszcze. Jest tam około 200 hektarów, znanych pod nazwą Pola Wilanowskie. Od lat najbardziej łakomy i atrakcyjny teren w Warszawie. Problem w tym, że był to teren rolny i jak dotąd nie udawało ...