POLITYKA

Piątek, 19 lipca 2019

Polityka - nr 6 (2944) z dnia 2014-02-05; s. 16-18

Temat tygodnia

Jędrzej Winiecki

Władimirograd

Władimir Putin uczynił z Soczi trzecią stolicę Rosji. Uwierzył, że w ten sposób przywróci krajowi potęgę i imperialny błysk. Budowniczy drugiej rosyjskiej stolicy Piotr Wielki miał podobne ambicje.

Po wybraniu Soczi na miejsce zimowej olimpiady to historyczne porównanie narzuciło się samo. W miejscu na pozór nienadającym się na takie przedsięwzięcie władca Rosji postanowił zamanifestować potęgę swego kraju i zaznaczyć jego geopolityczne znaczenie. W projekcie Soczi 2014 symbolicznie odbija się inny wielki projekt z odległej, rosyjskiej przeszłości – Petersburg 1703 r., a Władimir Putin próbuje przebrać się w szaty Piotra Wielkiego.

Pałace na bagnach

Piotrowe porównania są jak najbardziej na miejscu. W czasie przygotowań, obejmujących budowę hal sportowych, górskich autostrad, kolei, hoteli itd., Putin uważnie i osobiście śledził postępy, chwalił i beształ. Powtarzał z dumą, że na świecie nie ma większego placu budowy. W części inwestycje finansowało państwo, resztę dali najbogatsi Rosjanie, którzy z własnych pieniędzy musieli stawiać np. wioskę olimpijską, do czego zachęcała ich pamięć o losie niesubordynowanego Michaiła Chodorkowskiego. Soczijskie budowy zapełniała armia przyjezdnych robotników. Ściągnięto ich z całej Rosji i Azji Środkowej, rekrutujący obiecywali wysokie pensje i prestiżowe miejsce pracy, lecz gdy budynki ...