POLITYKA

Piątek, 19 kwietnia 2019

Polityka - nr 21 (2859) z dnia 2012-05-23; s. 20-22

Polityka

Anna DąbrowskaMariusz Janicki

Włodek Wańka Wstańka

Gdyby szukać jednego człowieka, który zmienił polityczną historię kraju ostatnich kilkunastu lat, to jest nim Włodzimierz Czarzasty.

Czarzasty politycznie zmartwychwstaje. Właśnie zdobył miejsce w zarządzie SLD, a wcześniej został szefem tej partii na Mazowszu. Człowiek, który niegdyś pogrążył Sojusz, teraz zmierza do przywództwa. Gdyby nie on, najprawdopodobniej w ogóle nie byłoby afery Rywina, która skierowała sprawy kraju na inne tory, zniweczyła wielkie wyborcze zwycięstwo SLD i otworzyła drogę do władzy dwóm nowym, niewielkim partiom: Platformie Obywatelskiej Donalda Tuska i Prawu i Sprawiedliwości braci Kaczyńskich.

Dekadę temu Czarzasty, wpływowy sekretarz Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, uchodził za głównego animatora nowego koncernu medialnego tworzonego pod polityczną pieczą SLD. Miał on zepchnąć na dalszy plan i pozbawić „rządu dusz” Adama Michnika, „Gazetę Wyborczą” i spółkę Agora (dlatego zwany był czasami kontrAgorą) oraz roztoczyć parasol ochronny nad rządem Millera.

Te imperialne plany w atmosferze tamtych czasów wydawały się całkiem realne, gdyż tworzenie ustaw było w rękach ludzi Sojuszu. Wiele wskazuje na to, że to właśnie Czarzastego kierownictwo Agory postrzegało jako głównego przeciwnika, a nagrywanie ...

Zobacz także

Billingi Lwa Rywina