POLITYKA

Niedziela, 19 maja 2019

Polityka - nr 50 (2431) z dnia 2003-12-13; s. 20-22

Temat tygodnia / Droga do Unii

Marek OstrowskiJacek Safuta  [wsp.]

W gorsecie i w ostrogach

Premier Miller, cudem ocalały z katastrofy lotniczej, ze szpitalnego łoża zapowiada, że w gorsecie choćby i pod kroplówką pojedzie na bitwę pod Brukselą. I znowu ta data: 13 grudnia, w kolejną rocznicę stanu wojennego i w pierwszą słynnej potyczki pod Kopenhagą, gdzie walczyliśmy o unijne pieniądze. Teraz stawka jest bodaj większa: władza i honor.

Zaczęło się, gdy polski rząd 9 września przyjął stanowisko negocjacyjne, składając cztery zastrzeżenia do projektu konstytucji europejskiej (podział głosów w Radzie, poprawki instytucjonalne, sprzeciw wobec sojuszów wojskowych osłabiających NATO i wobec preambuły bez invocatio Dei), ale cała polska dyskusja i siła sprzeciwu (z uchwałą sejmową i z groźbą weta włącznie) skoncentrowała się na pretensji, że Warszawa w nowym systemie głosowania nie zachowa tylu głosów, ile jej obiecano.

Przypomnijmy z grubsza, na jakich okopano się pozycjach. Polska: pacta sunt servanda, dostaliśmy w Nicei (w 2000 r.) prawo do 27 głosów, tylko dwa mniej niż „wielka czwórka”: Niemcy, Wielka Brytania, Francja i Włochy, i chcemy, żeby tak zostało, to za takim rozwiązaniem nasza ludność głosowała w referendum. Dowód, że podział głosów trzeba zmienić, spoczywa na naszych przeciwnikach. Zresztą, po co zmieniać? System jeszcze nie jest wypróbowany, a i tak będzie obowiązywał do 2009 r., ...