POLITYKA

Piątek, 24 listopada 2017

Polityka - nr 35 (3125) z dnia 2017-08-30; s. 86

Felietony / Passent

Daniel Passent

Wódka wstaje z kolan

Szczypałem się do bólu i sprawdzałem w kalendarzu, czy to aby nie prima aprilis. Mam na myśli artykuł Norberta Frątczaka „Wiosną otwarcie muzeum wódki” („GW”). Może wczoraj przedobrzyłem z wódeczką – myślałem – i jeszcze kręci mi się w głowie? Ależ nie, muzeum wódki to nie żart ani kpina, artykuł w gazecie – jak mówili u Wiecha – „polega na prawdzie”. Właściwie nie powinno to dziwić, muzealnictwo to jedna z najszybciej rozwijających się dziedzin w Polsce: Muzeum Historii Polski, Muzeum II Wojny Światowej, Rodziny Ulmów, Żołnierzy Wyklętych, Muzeum Muzeów i wiele innych. Ruch taki, że znakomite muzeum w Gdańsku zostało oddane do remontu politycznego, zanim jeszcze zostało otwarte. Ciekawe, jakie jest stanowisko partii i rządu w sprawie muzeum wódki?

Kilka szczegółów z „Gazety Stołecznej”: budowa Muzeum Polskiej Wódki wkracza w finalną fazę. Patronuje jej Stowarzyszenie Polska Wódka. Muzeum powstanie w dawnej wytwórni wódek Koneser na Pradze. Wystawę łączącą multimedialne urządzenia z autentycznymi eksponatami zaprojektowała pracownia Mirosława Nizio, który mówi: „To nie tylko instytucja poświęcona historii narodowego alkoholu. To przede wszystkim miejsce edukacji w wielu obszarach: architektury, designu, sztuki czy kulinariów. Polska Wódka jako część naszej tożsamości kulturowej, otwiera możliwości pokazania spektrum tematów”. („Ach, ta polska wódka, jakież szerokie spektrum tematów ona otwiera!” – chciałoby się westchnąć).

Będzie więc krótki film „wprowadzający w temat”, a następnie galerie korzystające w dużej mierze z rozwiązań interaktywnych. Jedna opowie o historii polskiej wódki od średniowiecza do XIX w. Inna przedstawi międzynarodową karierę polskiej wódki, która jeszcze przed drugą wojną światową znana była na wszystkich kontynentach. Osobna sala poświęcona zostanie recepcji wódki w polskiej kulturze – filmie, książce, a nawet poezji. Przewidziane są gry i zabawy dotyczące m.in. rytuałów wódczanych.

Na tym jednak nie koniec. Kupując dodatkowy bilet, zwiedzający będą mogli „organoleptycznie przekonać się, czym jest polska wódka” w specjalnym Barze Akademii Wódki (w ramach biletu trzy kieliszki rozmaitych wódek), będzie także bar z drinkami opartymi na wódce, czyli tożsamość narodowa w płynie. Prezes Andrzej Szumowski przekonuje, że „Polacy powinni być dumni z wódki, tak jak Francuzi z szampana, a Szkoci z whisky”. Tak więc również i to muzeum powstaje ku pokrzepieniu serc i mieści się w obowiązującej polityce historycznej. Wódka – jeszcze jedna dziedzina, w której jesteśmy potęgą, mocarstwem regionalnym. Cała ta drobnica, Szwecja ze swoim Absolutem, Finowie z Finlandią, Słowacy ze śliwowicą mogą się schować. Liczymy się my, no i może Rosja.

Niepełnoletni będą mogli zwiedzać muzeum tylko w towarzystwie dorosłych. Jest to formuła dobra dla wycieczek szkolnych (jeden dorosły na 30 uczniów i uczennic), które powinny być dumne z polskiej wódki. Jak pisał Janusz Głowacki, „Napił się człowiek i był wolny, a przynajmniej przez chwilę tak się czuł. (…) Wódka była naszą polską narodową dumą”.

Przy obecnym rozmachu muzealnictwa Muzeum Polskiej Wódki wcale nie dziwi. Jak być dumnym, to ze wszystkiego. Dobrze, że polska wódka powstaje z kolan i staje na nogach. Minister wódki, na wzór ministra kultury, powołał już podobno specjalną komisję do oceny scenariusza wystawy. W obszernym raporcie komisja stwierdza, że ekspozycja jest za bardzo dla elity, za mało dla ludu, za dużo Zachodu: „Za dużo Belvedere i Wyborowej, za mało Czystej i Jarzębiaku – czytamy – za dużo Pejsachówki, za mało Żytniej. Przypomnieć kartki na wódkę w stanie wojennym. Nazwę placówki zmienić na Narodowe Muzeum Polskiej Wódki”.

MPW, podobnie jak inne powstające muzea, skupione jest na osiągnięciach, na sukcesach. W planach muzeum nie ma więc izby wytrzeźwień, detoksu, marskości wątroby, choroby alkoholowej, pijanych kierowców, rozbitych małżeństw i rodzin. To ma być muzeum dumy, a nie muzeum wstydu. Trudno być dumnym z marskości wątroby. Ale o tym, że każda wódka, nawet polska, jest szkodliwa i powoduje nałóg, będzie trąbiła totalna opozycja, określone koła na Zachodzie będą nas szkalować bądź to za pieniądze Sorosa, bądź na zlecenie konkurencji zagranicznej. Jest prawdopodobne, że z okazji otwarcia muzeum zaktywizują się Anne Applebaum i Radek Sikorski, tendencyjne „recenzje” zamieści „Washington Post” i „New York Times”, a co się będzie działo w mediach niemieckich – strach pomyśleć. Wrogie nam koła będą szkalować Polnische Schnaps; „Sueddeutsche Zeitung”, „Die Zeit” – nikt nie odmówi sobie przyjemności. Ambasador Przyłębski będzie się dwoił i troił w&...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]