Wojażer zepsutej Europy - Archiwum tygodnika POLITYKA

POLITYKA

Wtorek, 21 sierpnia 2018

Polityka - nr 22 (2707) z dnia 2009-05-30; Polityka. Pomocnik historyczny. Nr 2 (13); s. 40-43

Jerzy Kulikowski

Wojażer zepsutej Europy

Burzliwe życie zapomnianego medyka

Kim był, tak naprawdę, Jan Fryderyk Bachstrom? Lekarzem? Uczonym? Wynalazcą? Religijnym fanatykiem? Awanturnikiem szukającym wciąż nowych przygód? Pewnie każdym po trochu.

Atak sprzymierzonych wojsk chrześcijańskich pod dowództwem króla Jana Sobieskiego był tak gwałtowny, manewr tak zaskakujący, że w pół godziny ogromna armia turecka oblegająca Wiedeń została rozbita. Uciekający w popłochu Turcy pozostawili zwycięzcom przebogaty obóz; widomym tego śladem są strojne namioty, które możemy podziwiać na zamku wawelskim. Mało kto wie, że razem z obozem dostała się do niewoli dziewiętnastoletnia córka samego wielkiego wezyra tureckiego Kara Mustafy. Historia milczy, czyją była branką; dowiadujemy się dopiero, że sprzymierzony z Mustafą przywódca antyhabsburskiego powstania kuruców książę Imre Tekely wykupił ją z niewoli z zamiarem zwrócenia ojcu.

Wypadki potoczyły się jednak inaczej; Kara Mustafa z rozkazu sułtana Mehmeda IV został uduszony zielonym jedwabnym sznurem. Pasierb Tekely’ego, Ferenc Rakoczy, ujrzawszy piękną Turczynkę zakochał się w niej na zabój. Uczucie musiało być wzajemne, bo Ferenc namówił dziewczynę, aby przyjęła chrzest i w największej tajemnicy, w obawie przed despotyczną matką, zakochana para wzięła ślub. Młoda małżonka zamieszkała w jednym z licznych zameczków myśliwskich księcia Tekelyego i tam oblubieńcy przeżywali upojne chwile, w wyniku których w 1686 r., tuż przed Bożym Narodzeniem, przyszedł na świat syn, nazwany Janem Fryderykiem.

Idylla nie trwała długo; mamusia Ferenca była czujna, jej szpiedzy dowiedzieli się o całej sprawie i donieśli o wszystkim pani Ilonie Rakoczy-Tekely, która zażądała od syna natychmiastowego oddalenia Turczynki. Młody Rakoczy poddał się woli matki, oddając żonę i syna pod opiekę zaprzyjaźnionemu złotnikowi Henrykowi Bachstromowi, wysyłając go jednocześnie do Polski, poza zasięg wpływów matki. Ta, by synowi wybić z głowy ewentualne przyszłe połączenie się z żoną, zmusiła go do poślubienia niemieckiej księżniczki, w której ramionach młody Rakoczy wkrótce zapomniał o swojej pierwszej żonie. Zdążył tylko wydać polecenie Bachstromowi, aby się z dziewczyną ożenił i usynowił Jana Fryderyka. Henryk Bachstrom polecenie wykonał, z nową żoną i przybranym synem, któremu dał swoje nazwisko, osiedlił się w Rawiczu.

Syn złotnika

Tę piękną i romantyczną historię, która mogłaby posłużyć za libretto operetki, opisał w 1916 r. w czasopiśmie „Aus dem Ostlande” ceniony historyk niemieckiej reformacji dr Teodor Wotschke. Niestety, historia kryje w sobie jedną wadę: najprawdopodobniej niewiele ma wspólnego z prawdą. Pomijając sprawę bigamii (można założyć, że ślub z Turczynką został sfingowany lub w ogóle go nie było), to w roku urodzenia się Jana Fryderyka miał Ferenc Rakoczy zaledwie 10 lat, trudno więc przypisać mu ojcostwo i przemyślne zabiegi dookoła swojej domniemanej żony i potomka. Historię częściowo wymyślił sam Bachstrom – o czym dalej – częściowo dopisał doktor Wotschke, a za nim Sylwester Machnikowski w „Ziemi Leszczyńskiej” z 1933 r.; wokół nietuzinkowych postaci zawsze tworzą się legendy, a Jan Fryderyk Bachstrom na pewno do takich postaci należał.

Porzucamy legendy, wracamy na twardy grunt faktów. Jan Fryderyk urodził się w 1686 r. w protestanckiej rodzinie w Rawiczu, nazywanym wtedy po łacinie Ravicensus Polonus (i tu zaczyna się problem z faktami: to sam Bachstrom podawał taką datę urodzenia, a wszystkie dokumenty z tego okresu w rodzinnym mieście uległy zniszczeniu – więc może jednak był o 5–6 lat młodszy? We wrocławskim gimnazjum pojawił się w wieku 20 lat – trochę późno!). Ojciec Jana Fryderyka był rzeczywiście złotnikiem, naturalną koleją rzeczy młody człowiek przyuczał się początkowo do ojcowego rzemiosła. Niedługo było jednak tego terminowania, bo ojciec, widząc uzdolnienia syna, wysłał siedemnastoletniego Jana do pobliskiego Bojanowa, by kształcił się w tamtejszym gimnazjum. Potem kontynuował naukę w kolejnym gimnazjum, we Wrocławiu, skąd w uznaniu jego zdolności skierowano młodego Bachstroma na studia w Halle. Musiał też mieć wybitny dar językowy, bo znając już polski i niemiecki zarabiał w czasie studiów na chleb jako nauczyciel języka francuskiego.

Pietysta z Rawicza

W Halle, a później w Jenie, mimo raczej technicznych zainteresowań, studiował Bachstrom teologię i medycynę. Właśnie w Jenie zetknął się po raz pierwszy z pietystami i stał się gorącym zwolennikiem tego ruchu, co zresztą przysporzyło mu później wielu kłopotów. Pietyzm – najkrócej mówiąc – był prądem głoszącym potrzebę odnowy w Kościele luterańskim. Pietyści uważali, że sprawy życia i ducha powinny dominować nad kościelnymi urzędami i dogmatami. Jak niegdyś Marcin Luter zarzucał dostojnikom Kościoła katolickiego odejście od pierwotnych ideałów chrześcijaństwa, tak pietyści to samo zarzucali hierarchii Kościoła luterańskiego, co oczywiście w ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]

~Jerzy Kulikowski jest lekarzem, emerytowanym ordynatorem oddziału chirurgii jednego z krakowskich szpitali, gromadzi materiały na temat mniej znanych postaci w historii polskiej medycyny.