POLITYKA

Sobota, 20 lipca 2019

Polityka - nr 38 (2368) z dnia 2002-09-21; s. 16

Komentarze

Marek Ostrowski

Wojna? Zaraz, jeszcze kilka pytań

George Bush ma rację: bezczynność wobec zagrożenia jest zła. Ale zła jest też wojna.

Prezydent George Bush nie jest kąpany w gorącej wodzie. Wbrew oskarżeniom o unilateralizm (że nie liczy się ze zdaniem innych) sprawę przeciwko Irakowi przedłożył komu powinien: Organizacji Narodów Zjednoczonych. 12 września wygłosił przemówienie na sesji plenarnej, gdzie postawił rzecz jasno. Zagrożenie stwarzane przez Irak jest równocześnie sprawdzianem dla samej ONZ. Co zrobi ONZ? Czy okaże się zdolna do rozwiązania kryzysu? Bush ma jedną kartę słabą i drugą mocną. Słaba – to koncepcja wojny prewencyjnej. Uderzenie wyprzedzające przemawia do pragmatyków; to idiotyzm – mówią – żeby policjant, widząc groźnego człowieka na ulicy, czekał, zgodnie z prawem, aż dojdzie do przestępstwa. Jednak prawnik wie, że pobłogosławienie wojny prewencyjnej otwiera w przyszłości pole do niesłychanego bezprawia, w którym silniejszy narzuci innym swoją wolę ubraną w szaty bezpieczeństwa międzynarodowego. Zasada raz przyjęta może być wykorzystana przez kraje mniej porządne i mniej demokratyczne niż USA.

Silna karta Busha to wskazanie, że bezczynność wobec zła nie jest żadną polityką. Lekceważenie dotychczasowych rezolucji ONZ obniża tylko prestiż ...

Tagi

Irak-USAwojna