POLITYKA

Piątek, 19 lipca 2019

Polityka - nr 7 (3148) z dnia 2018-02-14; s. 48-50

Świat

Łukasz Wójcik

Wojny o pamięć

Polska ani nie rozpętała, ani nie przewodzi międzynarodowemu wyścigowi w uchwalaniu historii. Ale może stać się jego ofiarą.

W ubiegłym tygodniu do grona zagranicznych krytyków nowelizacji ustawy o IPN dołączyła Francja. „Nie można przepisywać historii. To zły pomysł” – powiedział szef francuskiego MSZ Jean-Yves Le Drian. Problem w tym, że od prawie 30 już lat państwa Europy Zachodniej, a z biegiem czasu także reszty kontynentu, prześcigają się w uchwalaniu przeszłości, prowadząc osobliwy wyścig zbrojeń na zasadzie: ustawa za ustawę. I Francja była w tym wyścigu pionierem.

Polski przypadek z wielu względów jest wyjątkowy. Zarówno nieprecyzyjność nowelizacji, jak również klimat polityczny i międzynarodowy sprawiły, że stało się o niej głośno i wielu poczuło się wywołanych do tablicy. Amerykański psycholog Lynn Nadel opisał już to zjawisko jako „umoralnianie historii”. Nadel w swojej książce „Memory and Law” (Pamięć i prawo) twierdzi, że Zachód przechodzi właśnie transformację od „pamięci zwycięzcy”, w której narody przerysowują swoje triumfy i bohaterstwo, do „pamięci ofiary”, gdzie chodzi o wyolbrzymianie własnych ...