POLITYKA

Czwartek, 17 stycznia 2019

Polityka - nr 27 (3016) z dnia 2015-07-01; s. 20-21

Polityka

Agnieszka Sowa

WoJOWnik bez wojska

Półtora, może dwa tysiące zwolenników Pawła Kukiza zjechało do Lubina, by usłyszeć, że niczego nie będzie. Ani programu, ani nawet nazwy ruchu. Pojawił się wśród nich pierwszy cień jeśli nie zwątpienia, to niepewności.

Miał być zlot woJOWników tak liczny, że obawiano się o pojemność hali sportowej w Lubinie. Zamiast zapowiadanych 5 tys. (tyle osób zarejestrowało się na stronie ruchjow.pl) przyjechało ich najwyżej 2 tys. Kukizowi zwolennicy zapełnili ledwie połowę parkietu (trybuny służyły szukającym atrakcyjnych ujęć fotoreporterom) i obejrzeli propagandowy filmik zaczynający się od fragmentu reportażu telewizji Al Dżazira o Polsce, w którym ogniście ruda, zapłakana Samanta wsiada do autokaru z napisem „Londyn”. Wystąpienie Pawła Kukiza nie porwało publiczności. Jedyny waleczny akcent nijakiego popołudnia to napis „Kukiz Army” na koszulkach moro, w jakich chodziło kilku uczestników zlotu. W niecałe dwie godziny było po imprezie.

Bez ruchu

Niska frekwencja miała prostą przyczynę: od kilku dni było wiadomo, że na tym pierwszym zlocie niewiele się wydarzy. Bo gdy prezydent Lubina Robert Raczyński, do niedawna prawa ręka muzyka, wyszedł przed szereg i zapowiedział, że w sobotę poznamy nazwę nowego ruchu, Kukiz zrugał go natychmiast na Facebooku. Nie poda ...