POLITYKA

Piątek, 19 lipca 2019

Polityka - nr 23 (3012) z dnia 2015-06-01; s. 110-112

Kultura

Zdzisław Pietrasik

Wokulski żyje

Musimy się lepiej poznać, panie Wokulski – zaproponował książę ambitnemu kupcowi, gdy ten trafił do lepszego towarzystwa. Bohaterowi Prusa warto przyjrzeć się bliżej także dzisiaj. Pozostaje najbardziej współczesnym bohaterem polskiej literatury.

To, co zrobiono z „Lalką” w warszawskim Teatrze Powszechnym, to niestety katastrofa. Mniejsza o mikroporty, wulgaryzmy, obsceniczność i uwspółcześnianie Prusa na siłę. Ostatecznie zamiast wojny rosyjsko-tureckiej może być Afganistan czy Irak, w teatrze współczesnym nie takie rzeczy się widziało. Największą szkodą, jaką wyrządza ta premiera, jest zamordowanie Wokulskiego. Wszystko można by realizatorom wybaczyć, ale nie to. I nie można mieć nawet pretensji do bardzo dobrego aktora Marcina Czarnika, który daje z siebie wszystko, jak mówią sprawozdawcy sportowi, lecz gra postać bez właściwości. Manekina. Obawiać się należy, iż młodzież szkolna, która przyjdzie do teatru zwabiona tytułem, wyjdzie zdezorientowana i już nigdy w życiu nie uwierzy, że ów Wokulski to najciekawsza postać, jaką stworzyła polska literatura.

Nie da się pisać o Prusie, nie wspominając o Sienkiewiczu. Żeby nie brnąć w szczegółowe porównania, przypomnijmy tylko, co sądził o autorze „Trylogii” Witold Gombrowicz. Genialny analityk polskiej duszy uważał mianowicie, iż ów pierwszorzędny pisarz drugorzędny zajmował się „wytwarzaniem urody”, który ...