POLITYKA

Piątek, 19 lipca 2019

Polityka - nr 1 (2536) z dnia 2006-01-07; s. 58-59

Kultura / Film

Janusz Wróblewski

Wolność nic nie znaczy

Rozmowa z Larsem Von Trierem, duńskim reżyserem, którego film „Manderlay” wchodzi na ekrany naszych kin

Janusz Wróblewski: – „Manderlay” to druga część cyklu zatytułowanego „US&A”. W pierwszym filmie – „Dogville” – główną bohaterkę Grace grała Nicole Kidman. Kiedy amerykańska gwiazda zrezygnowała z występu w „Manderlay”, jej rolę powierzył pan Bryce Dallas Howard. Czy mimo widocznych różnic w wyglądzie i zachowaniu grana przez nią postać nadal jest tą samą Grace, którą pamiętamy z poprzedniego filmu?

Lars von Trier: – Bryce jest młodsza, ma w sobie więcej dziewczęcego wdzięku i naiwności. Chociaż dodała Grace sporo nowych cech, ogólna motywacja bohaterki pozostała niezmieniona. To wciąż ta sama idealistka, która chce naprawiać świat i czynić ludzi szczęśliwszymi.

W „Dogville” Grace chce być dobra dla wszystkich, a w nowym filmie uczy niewolników demokracji. Za każdym razem ponosi klęskę. Na czym polega jej błąd?

W „Dogville” przeszkodą był nadmiar dobrych intencji. Próbowała wyrwać się spod opieki ojca mafiosa, by nie stać się taką ...

Lars Von Trier (50 lat), jeden z najwybitniejszych współczesnych twórców filmowych. 10 lat temu razem z grupą skandynawskich kolegów ogłosił rewolucyjny manifest Dogma, który uznawany jest za ważne świadectwo przemian współczesnego kina. Otrzymał Złotą Palmę za antymusical „Tańcząc w ciemnościach” z Björk w roli głównej. Najwybitniejszym dokonaniem Triera jest metafizyczny dramat „Przełamując fale”, uhonorowany m.in. Felixem w kategorii najlepszy film roku.