POLITYKA

Piątek, 17 listopada 2017

Polityka - nr 5 (3096) z dnia 2017-02-01; s. 9

Ludzie i wydarzenia / Kraj. Tydzień w polityce. Komentuje Aleksander Hall

Aleksander Hall

Wolność nie obroni się sama

Dokąd zmierza Polska pod władzą „Człowieka Wolności”? Wystarczy spojrzeć na wydarzenia z ubiegłego tygodnia.

Warszawska prokuratura postawiła już pięciu osobom zarzuty w związku z ich udziałem w grudniowej demonstracji pod Sejmem. Dotyczą znieważania pracowników rządowej telewizji, utrudniania im pracy, a także „utrudniania krytyki prasowej”. Wcześniej policja opublikowała fotografie poszukiwanych demonstrantów. Minister Zbigniew Ziobro ogłosił, że w ramach reformy sądownictwa Krajowa Rada Sądownictwa – pomyślana w konstytucji przede wszystkim jako reprezentacja sędziowskiego samorządu – będzie wybierana przez Sejm (czyli w obecnych realiach przez posłów PiS). Tuż po tej zapowiedzi pojawił się projekt ustawy przygotowany w Ministerstwie Sprawiedliwości zgodny z zapowiedzią Ziobry. Przypomnijmy więc: KRS – w myśl konstytucji – stoi na straży niezawisłości sędziów i niezależności sądów. Opiniuje nominacje sędziowskie.

Politycy PiS w ślad za Jarosławem Kaczyńskim powtarzali w ubiegłym tygodniu, że zamysł wyeliminowania z przyszłych wyborów samorządowych prezydentów, burmistrzów i wójtów, którzy sprawowali swoje urzędy przez ostanie dwie kadencje, jest zgodny z konstytucją. Prezes PiS na spotkaniu z małopolskimi działaczami swej partii oświadczył, że celem zmian w ordynacji wyborczej jest usunięcie patologii w samorządach. Ich uosobieniem – jak należy rozumieć – są przede wszystkim prezydenci dużych polskich miast, potwierdzający mandat zaufania społecznego w kolejnych wyborach. W istocie patologią w oczach Jarosława Kaczyńskiego jest przecież fakt, że liderzy Polski samorządowej nie należą do jego partii i nie muszą słuchać jego poleceń.

Wbrew uprzednim deklaracjom polityków PiS w Sejmie nadal występują utrudnienia w pracy dziennikarzy. Przygotowywane są też zmiany w regulaminie Sejmu, których celem jest „dyscyplinowanie” opozycji.

To tylko wybrane, acz znamienne, przykłady działań rządzących z ostatnich dni. Zbiegły się one z przyznaniem Jarosławowi Kaczyńskiemu przez pismo „wSieci” tytułu Człowieka Wolności – w uznaniu za jego działalność w ubiegłym roku. Na gali tygodnika, całkowicie identyfikującego się z partią rządzącą, nie było końca hołdom składanym prezesowi PiS oraz pochlebstwom wygłaszanym pod jego adresem. Rekord ustanowiła premier Beata Szydło, dziękując Kaczyńskiemu za nauczenie jej, czym jest wolność. Obserwując działalność pani premier, nie ma wątpliwości, iż zrozumiała, że wolność to nic innego jak posłuszeństwo.

Jarosław Kaczyński jest obecnie najpotężniejszym człowiekiem w Polsce. Na pewno więc należałby mu się tytuł Najbardziej Wpływowego Człowieka w naszym kraju.

Trudno zaprzeczyć, że ma sporo talentów, bo gdyby ich nie posiadał, nie byłby w tym miejscu, w którym jest. Jednak tytuł Człowieka Wolności to naigrawanie się z inteligencji i zdrowego rozsądku Polaków. Bo to Kaczyński sprawia, że tej wolności w Polsce jest coraz mniej.

Pod koniec 2015 r. proces zabierania i ograniczania naszej wolności został zapoczątkowany łamaniem konstytucji w rozprawie z niezależnością Trybunału Konstytucyjnego i był kontynuowany w minionym roku. Przywołane przeze mnie wcześniej wydarzenia w pełni wpisują się w ten proces i dowodzą, że wyraźnie on postępuje.

Za najgroźniejsze uważam kolejne uderzenie w niezależność władzy sądowniczej i niezawisłość sędziów. W łańcuszku: władza polityczna–służby specjalne–prokuratura brakowało tylko jednego, ale bardzo ważnego ogniwa, niepodporządkowanego politycznemu centrum. Sądów. Wybieranie członków KRS przez obecną większość parlamentarną przyniesie podobne efekty jak w przypadku nowych nominatów do Trybunału Konstytucyjnego. O karierach i awansach sędziów będzie decydowało gremium, w którym będą zapewne przeważać ludzie o moralnych i profesjonalnych kwalifikacjach zbliżonych do sędzi Julii Przyłębskiej. Będą oczywiście sędziowie, którzy zachowają wierność sumieniu i treści ślubowania sędziowskiego. Jednak ilu zostanie wystawionych na pokusę „niepodpadania władzy”, zachowań konformistycznych, a nawet wprost karierowiczowskich?

Zwycięstwo PiS w parlamentarnych wyborach jesienią 2015 r. nie spowodowało i nie mogło spowodować gwałtownej rewolucji ustrojowej. Zapoczątkowało jednak zaplanowaną, przemyślaną oraz konsekwentnie i szybko realizowaną zmianę ustroju politycznego Polski. Dokąd zmierzamy pod władzą Jarosława Kaczyńskiego? Roman Kuźniar w niedawnym wywiadzie dla POLITYKI (3) postawił bardzo ostrą tezę: grozi nam faszyzm. Nie podzielam jego opinii. Faszyzm – w klasycznej włoskiej wersji – to rządy monopartii, brak oficjalnej opozycji i jedna, narzucana wszystkim, ideologia. Nawet w najczarniejszym scenariuszu nie przewiduję takiej przyszłości dla Polski. Nie przypisuję także PiS intencji ustanowienia państwa faszystowskiego.

Moja diagnoza jest inna: Jarosław Kaczyński buduje państwo autorytarne, w którym centralny ośrodek władzy politycznej (obecnie to on ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]

Dr hab. Aleksander Hall – historyk, polityk, profesor w Wyższej Szkole Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie. W PRL jeden z liderów opozycyjnego Ruchu Młodej Polski. Minister ds. współpracy z organizacjami politycznymi i stowarzyszeniami w rządzie Tadeusza Mazowieckiego. Zasiadał w Sejmie I i III kadencji. Był przewodniczącym Forum Prawicy Demokratycznej, następnie wiceprzewodniczącym Unii Demokratycznej, przewodniczącym Partii Konserwatywnej i współtwórcą Stronnictwa Konserwatywno-Ludowego. Autor licznych publikacji o tematyce politycznej i historycznej.