POLITYKA

Niedziela, 21 kwietnia 2019

Polityka - nr 4 (3145) z dnia 2018-01-24; s. 50-51

Świat

Marek Ostrowski

Wolność, Równość, Uwodzenie

Francuska wersja akcji #MeToo przeciwko przemocy seksualnej zderzyła się z lokalną reakcją. Nie dajmy się zwariować jak Amerykanki – napisało ponad sto znanych Francuzek.

Afera Harveya Weinsteina i amerykański ruch #MeToo przeniósł się do Francji jako #balancetonporc, czyli „wywal” albo „zadenuncjuj swoją świnię”. Aktorka Isabelle Adjani, choć sama nie była ofiarą molestowania, jako pierwsza napiętnowała milczenie francuskiego środowiska aktorskiego. Dominuje w nim przekonanie, że aktorka musi iść do łóżka, jeśli chce zrobić karierę. Że to całkiem naturalne, że daje trochę, aby zdobyć dużo. W końcu jednak rozwiązały się języki. Nawet żona prezydenta Macrona Brigitte wezwała kobiety, by dzieliły się złymi doświadczeniami.

Ale była też kontra. Dość nieoczekiwanie ponad sto kobiet podpisało we Francji apel idący w poprzek ruchu #balancetonporc. Owszem, gwałt jest oczywiście przestępstwem – pisały autorki – ale przecież podrywanie, nawet niezręczne, występkiem nie jest, a galanteria wobec kobiet nie musi stanowić maczystowskiej agresji. Ochrona kobiet nie powinna więc zamykać ich w roli wiecznej ofiary. Feminizm nie może przybierać postaci nienawiści do mężczyzn i seksualności w ogóle.

Te sto kobiet wystąpiło również w obronie ...