POLITYKA

Czwartek, 23 maja 2019

Polityka - nr 10 (3151) z dnia 2018-03-07; s. 21-22

Polityka

Malwina Dziedzic

Wolny Polak

Senator Waldemar Bonkowski to taka esencja PiS. Ale nierozcieńczony przestał być strawny nawet dla Jarosława Kaczyńskiego, który całe lata tolerował bulwersujące wypowiedzi wiernego działacza.

Mówi o sobie, że jest żołnierzem frontowym PiS, wolnym Polakiem, nieogłupionym i niepokornym. Za Dmowskim – „drugim po Józefie Piłsudskim wielkim Polaku” – lubi powtarzać: „Jestem Polakiem – więc mam obowiązki polskie”. Te obowiązki widzi zaś w walce z: „grabarzami Polski”, „czerwoną zarazą”, „konfidentami”, „tryumfującą tęczową gangreną”... Chętnie wypisuje tego typu hasła na transparentach. Bywalcom demonstracji PiS są dobrze znane: bijące po oczach napisy, niekiedy uzupełnione fotomontażami, zwykle na żółtawym tle; obraźliwe lub przestrzegające rodaków – to znak rozpoznawczy Bonkowskiego. Takich banerów natworzył już koło setki; jeździ z nimi po kraju, a zdarza się, że i poza granicami – jak rok temu, kiedy po słynnej brukselskiej porażce rządu PiS (1:27) maszerował po Budapeszcie z tabliczką: „Mr. Orban. You hurt your polish brothers. Why?!” (Panie Orban, dlaczego rani pan polskich braci?). Rozczarowany tym, że prezydent Węgier poparł jednego z jego największych wrogów, czyli Donalda Tuska.

Właśnie z takiej działalności był dotychczas znany, nawet we własnej partii, choć przy Jarosławie Kaczyń...