POLITYKA

środa, 22 maja 2019

Polityka - nr 45 (2166) z dnia 1998-11-07; s. 15

Wydarzenia

Marek Henzler

Worki błędów

W ostatnich wyborach samorządowych pobity został rekord frekwencji wyborczej. Padł niestety też inny rekord - kompromitujący Polskę i sprawność jej instytucji. Na końcowe obwieszczenie Państwowej Komisji Wyborczej trzeba było czekać aż 12 dni.

Nas też to zaskoczyło - przyznaje Kazimierz Czaplicki, kierownik Krajowego Biura Wyborczego. - PKW zapowiedziała, że końcowe wyniki ogłosi pod koniec pierwszego tygodnia od daty głosowania, a mogła to zrobić dopiero pod koniec drugiego.

Jakie są przyczyny tak rekordowego i niespotykanego raczej w Europie opóźnienia? W wyborach do rad gmin w 1994 r. wszystko było już wiadome po czterech dniach. Czy nie jest to już wręcz lekceważenie wyborcy, który  wykonał swój obywatelski obowiązek, a potem przez prawie dwa tygodnie nie wie, kto wygrał wybory? Tego rekordu nie można usprawiedliwiać tym, że w 1994 r. wybieraliśmy jedynie rady gminne, a obecnie (pomijając szczególny przypadek Warszawy) również powiatowe i sejmiki wojewódzkie (i gdyby dziś tamte cztery dni pomnożyć przez obecne trzy elekcje, to akurat mamy dwanaście dni liczenia...). Trzeba wprost powiedzieć, że nasza wyborcza machina zacięła się, a w przyszłości może być jeszcze gorzej. Co gorsza, w ten sposób bardzo skurczył się obywatelom czas na składanie protestów ...