POLITYKA

Sobota, 20 lipca 2019

Polityka - nr 8 (2946) z dnia 2014-02-19; s. 14-16

Temat tygodnia

Mariusz JanickiWiesław Władyka

Wredna mowa

Zalew chamstwa, insynuacji, epitetów w języku politycznym to nie tylko i nie tyle mowa nienawiści, ile coś, co nazwaliśmy wredną mową.

Określenie „mowa nienawiści” zostało mocno sformalizowane, skojarzone z rasizmem, nietolerancją etniczną, religijną czy wobec mniejszości seksualnych. Chociaż takich aktów w Polsce nadal nie brakuje, to ci, którzy chcą funkcjonować w głównym nurcie, raczej unikają np. prostego antysemickiego kodu, staranniej to maskują. Zwłaszcza że zabrania tego prawo, także międzynarodowe. Wobec wrednej mowy natomiast prawo najczęściej jest bezsilne.

Nie chodzi tu o zwykłe internetowe hejterstwo, wymierzane głównie w rozmaitych celebrytów. Chodzi o atak motywowany i ukierunkowany politycznie. Przepraszamy – teraz musi być trochę (i tak w miarę łagodnych) cytatów.

Prezydent Komorowski to zatem „matoł ortograficzny, bul Komoruski”; „Bul ma kontuzję baraniego łba, POsrywa w gacie na myśl o Antonim Macierewiczu”. O premierze Tusku: „Mrożone i konserwowane przez SB & WSI stare ścierwo zgangrenowane. Tylko osinowy kołek prosto w serce”; „PO-twor antypaństwowy o profilu bandycko-złodziejskim”; „(Tusk) wspominał swego czasu o kastrowaniu pedofilów, ale zdaje się, że właśnie wykastrował się sam” i komentarz: „Tusk od dawna śpiewa cienkim głosem”; i&...