POLITYKA

Wtorek, 18 czerwca 2019

Polityka - nr 40 (2725) z dnia 2009-10-03; s. 104

Stomma

Ludwik Stomma

Wrześniowe przesłania

Ojciec opowiadał mi, jak wracając z długiego pobytu w pacyfistycznej i rozbawionej słodkiej Francji zatrzymał się na chwilę w Berlinie, gdzie oglądał 19 kwietnia 1939 r. paradę wojskową z okazji pięćdziesiątych urodzin Hitlera. Samoloty pokryły niebo, a znakomicie wyposażone jednostki, w znacznej mierze pancerne, maszerowały z łomotem przez pełne pięć godzin. Dwa dni później, po przejechaniu granicy Rzeczpospolitej, zobaczył, gdzieś koło Poznania, posuwający się wzdłuż torów oddział polskiej artylerii konnej. I wtedy – tak mówił – serce mu się ścisnęło, zrozumiał, że wszystko jest skończone. Opowiadał o tym w Wilnie, stwierdzając ze zdumieniem i rozpaczą, że prawie nikt go nie bierze na serio. Padały z reguły dwie standardowe odpowiedzi. Pierwsza: nie ma pan pojęcia o rzeczywistej sile naszej armii, tę wojnę na pewno wygramy. Druga: Francja nam pomoże, a przecież wesprze ją też sojusznicza Anglia. Pewien cieszący się ogólnopolskim uznaniem intelektualista i człowiek pióra tłumaczył mu nawet, że Rydz-Śmigły celowo prowokuje Niemców do ...