POLITYKA

Poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Polityka - nr 1 (2279) z dnia 2001-01-06; s. 51-52

Kultura

Mirosław PęczakAgnieszka Kowalczewska

Wschód zachodzi

Kultura rosyjska jest w Polsce nieznana i niechciana

W dzisiejszym potocznym odbiorze Polaków Rosja to przede wszystkim polityka, potem mafia, no i jeszcze historyczne urazy – narzucenie komunizmu, Katyń, zabory. Przeciętny Polak – jak wynika z sondaży – nie chciałby mieć w rodzinie Rosjanina, z dwojga złego wolałby Niemca. Negatywny stereotyp nie pozostaje bez wpływu na stosunek do kultury rosyjskiej. Ta z czasów ZSRR kojarzy się z indoktrynacją, ta współczesna obchodzi głównie koneserów.

Na początek – wyjątek. Niedawno na warszawskich Szczęśliwicach odbył się koncert hiphopowy. Przed wejściem tłum młodych ludzi narzekających na zbyt drogie bilety. Mniejsza o polskie kapele, bo przecież najbardziej liczy się główna gwiazda koncertu, ponoć jeden z najlepszych didżejów w Europie – DJ Vadim i jego zespół Russian Percussion. DJ Vadim mieszka w Londynie, ale jest Rosjaninem. Dla polskich nastolatków fakt takiej a nie innej przynależności narodowej zdaje się nie grać żadnej roli – DJ Vadim to po prostu muzyk, który potrafi porwać hiphopową widownię. Najwyraźniej w umysłach młodych hiphopowców nie zagnieździł się negatywny stereotyp narodowy Rosjanina, a przynajmniej nie ma go tam, gdzie słucha się muzyki.

Uprzedzeń nie ma też Liroy, nasz najbardziej znany raper. Mówi, że kilka kapel zza wschodniej granicy zaskoczyło go pozytywnie. Jego zdaniem nie ma dla nich polskiego odpowiednika, a poza tym rosyjski, a także ukraiński hip-hop i rap grają profesjonalni muzycy, a nie amatorzy, co zbyt często zdarza się u nas.

Obrazek z innej bajki. Scena ...

Tagi

Rosjakulturasztuka