POLITYKA

Sobota, 25 maja 2019

Polityka - nr 36 (2468) z dnia 2004-09-04; s. 52

Kultura / Afisz / Kino domowe / wideo / dvd

Wściekłe psy

+++

Quentin Tarantino do dziś uważa, że jego krwawy debiut sprzed 12 lat o następstwach nieudanego skoku na sklep jubilerski wcale nie jest sensacyjnym thrillerem, tylko komedią. Istotnie, otwierający „Wściekłe psy” soczysty monolog samego reżysera na temat interpretacji przeboju Madonny „Like a Virgin” („to hymn o wielkim drągu”) ujawnia jego osobliwe poczucie humoru. Zaś pamiętna scena zemsty: obcinania ucha jednemu z członków przestępczej grupy, który wystawił gang policji – szczególnie z perspektywy osławionego „Kill Billa” – może się wydać zabawnym w swojej skromności żartem testującym odporność widzów na filmową makabrę. Znawcy kina z pewnością wymienią wiele innych elementów przemawiających za tym, że rzeczywiście Tarantino zrealizował perfidnie przemyślaną groteskę. Przypomnijmy oczywisty fakt, że fabuła „Wściekłych psów” jako żywo przypomina parodię klasycznego dramatu Stanleya Kubricka „Zabójstwo” („The Killing”) z 1956 r. – trzymającej w napięciu opowieści o porachunkach gangsterów planujących napad na ...

+++ świetne
++ dobre
+ średnie
– złe