POLITYKA

Sobota, 24 sierpnia 2019

Polityka - nr 9 (2544) z dnia 2006-03-04; s. 20

Komentarze

Piotr Pytlakowski

WSI – koniec i początek

Służba została podzielona na dwa i między dwóch

Likwidację Wojskowych Służb Informacyjnych zapowiadali przed wyborami zarówno liderzy PiS, jak i PO. Los tej formacji od wielu miesięcy był więc przesądzony. Ale kiedy w 2001 r. do władzy szedł SLD, Zbigniew Siemiątkowski też snuł podobne plany – wojskowy wywiad chciał przenieść do cywilnej Agencji Wywiadu, a kontrwywiad do ABW. I nic mu z tego nie wyszło, bo opór okazał się skuteczny. Sprzeciwił się szef MON Jerzy Szmajdziński (do dzisiaj jest największym krytykiem projektu likwidacji WSI), a prezydent Kwaśniewski nie tylko nie poparł Siemiątkowskiego, ale też uczynił wiele dla wzmocnienia WSI, m.in. kierując na ich szefa Marka Dukaczewskiego z prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego.

Od lat działalność WSI budzi emocje i dzieli polityków. Zwolennicy upierają się, że funkcjonowanie podległych szefowi MON służb wywiadu i kontrwywiadu jest niezbędne dla bezpieczeństwa kraju. Przeciwnicy argumentują, iż WSI wyrodziły się, pozbawione kontroli stały się swoistym państwem w państwie. Nigdy nie przeprowadzono weryfikacji ich pracowników, a wielu z nich to agenci ...