POLITYKA

Sobota, 25 maja 2019

Polityka - nr 5 (2540) z dnia 2006-02-04; s. 47-49

Świat / Rosja

Igor T. Miecik

Wspaniała kompania

„9 kompania”, film o wojnie w Afganistanie, pobił wszelkie rekordy popularności w historii rosyjskiej kinematografii. Ta superprodukcja jest zarazem poważną próbą zmierzenia się z tematem wojny afgańskiej.

Ostatnie dni grudnia 1988 r. 9 kompania 345 samodzielnego batalionu powietrzno-desantowego kontyngentu sił zbrojnych ZSRR w Afganistanie ma wykonać swoje ostatnie zadanie w tej wojnie: zabezpieczyć trasę przejazdu kolumny zmechanizowanej w rejonie wzgórza nr 3234. Wzgórze 3234 w prowincji Chost to najdalej wysunięta radziecka placówka. Dlatego właśnie przypadła 9 kompanii. Jednostce doborowej, sprawdzonej, ochotniczej. Rzucona do walki jako pierwsza z pierwszych – w grudniu 1979 r., do szturmu na pałac afgańskiego prezydenta Amina – teraz wyjść miała ostatnia.

I tak jak w 1979 r. komandosi dziewiątki nie wiedzieli, czego początkiem stanie się ich akcja, tak i tym razem na wzgórzu 3234 nie mieli pojęcia, że to koniec, że kolumna, którą mają osłonić, to ostateczne wyprowadzenie wojsk radzieckich z Afganistanu. Nie wiedzieli także, że o świcie 1 stycznia uderzą na nich z dziesięciokrotną przewagą liczebną Czarne Łabędzie – awangarda mudżahedinów, wzorowo wyszkolony i pierwszorzędnie uzbrojony międzynarodowy oddział fanatycznych arabskich ochotników.

Prawdziwe reality

Reżyser Fiodor Bondarczuk podjął się skrajnie ciężkiego zadania: ...