POLITYKA

Poniedziałek, 25 marca 2019

Polityka - nr 46 (3186) z dnia 2018-11-14; s. 30-32

Społeczeństwo

Joanna Podgórska

Wspólnota milczenia

Rozmowa z Pawłem Dobrowolskim, teatrologiem i aktywistą LGBT związanym z Grupą Polskich Chrześcijan Wiara i Tęcza, o tym, co przyciąga osoby homoseksualne do kapłaństwa i jak czują się w Kościele.

JOANNA PODGÓRSKA: – Podobno mało co, a zostałby pan zakonnikiem?
PAWEŁ DOBROWOLSKI: – Niewiele brakowało. W wieku nastoletnim przeżyłem nawrócenie. Bardzo mocno doświadczyłem Boga i byłem gotów zrobić dla niego wszystko. Tak mi się przynajmniej wydawało. Jednocześnie odkrywałem swoją tożsamość seksualną, choć nie miałem co do niej stuprocentowej pewności. Próbowałem sam ze sobą negocjować. Wchodziłem w relacje z kobietami, myląc przyjaźń z miłością. W pewnym momencie jednak stało się dla mnie jasne, że jestem osobą homoseksualną, a Kościół takim jak ja proponuje jedynie życie w samotności. Zakon wydawał mi się więc bardzo atrakcyjną opcją, wręcz pokusą.

Zakon jako pokusa?
Tak, życie w gronie mężczyzn ubranych w piękne habity wydawało mi się po prostu bardzo pociągające. Poza tym łatwiej zachować celibat, mając wsparcie grupy współtowarzyszy. Bycie samotnym w świeckim świecie wydawało mi się absurdalne i kompletnie nie czułem się do tego powołany. Przyglą...