POLITYKA

Wtorek, 21 maja 2019

Polityka - nr 49 (2170) z dnia 1998-12-05; s. 46

Świat

Roman Frister

Wspólny pokój

Po dwuletnich negocjacjach Izrael wyraził zgodę na otwarcie lotniska im. Arafata w Dahaniji, w strefie Gazy. Nie wiadomo jeszcze, dokąd latać będą trzy samoloty typu Fokker, stanowiące na razie całą flotę Palestinian Airlines. Dla Palestyńczyków istotniejszy jest fakt, że już tam lądują samoloty pasażerskie z wielu krajów, a w połowie grudnia siądzie na betonowych pasach Dahaniji Air Force 1, osobisty samolot prezydenta Billa Clintona.

Rzecznicy Autonomii Palestyńskiej postrzegają w uruchomieniu lotniska wyraźny symbol niepodległości, choć Izraelczycy przypominają, iż porozumienie zapewnia obecność ich funkcjonariuszy bezpieczeństwa i że każdy pasażer będzie przez nich skrupulatnie kontrolowany.

Również wizyta Clintona w Autonomii ma być "zrównoważona". Izrael stara się namówić prezydenta Stanów Zjednoczonych do równoległych odwiedzin w Masadzie, górze-symbolu na Pustyni Judzkiej, sławnej z bohaterskiej walki Żydów z legionami rzymskimi Flawiusza Silwy w I wieku n.e. Wizyta taka, twierdzą tutejsi specjaliści od politycznych public relations, będzie nie mniej znacząca od przemówienia, które prezydent wygłosić ma w Gazie.

W drugiej połowie listopada, w wyniku porozumienia w Wye Plantation, Izrael przekazał Palestyńczykom 9,1 proc. terenów Zachodniego Brzegu: 20 wsi, jedenaście miasteczek, razem 509 km kwadratowych. Do ostatniej chwili wydawało się, że sprawa nie dojdzie do skutku. Dwa dni przed ustalonym terminem, podczas masowego wiecu w Hebronie, Jaser Arafat zapowiedział zbrojną walkę o Jerozolimę. "Gdy nie wystarczą słowa, użyjemy karabinów!" - wołał ...