POLITYKA

Sobota, 20 lipca 2019

Polityka - nr 1 (2536) z dnia 2006-01-07; s. 47-49

Świat / Czechy i Słowacja

Tomasz Maćkowiak

Wspólny telewizor

To nieprawda, że Czechosłowacja nie istnieje. Choć politycy milczą o tym jak zaklęci, federacja została odnowiona. Przynajmniej na ekranach telewizorów.

Najpierw niemal jednocześnie dwie komercyjne stacje telewizyjne, czeska i słowacka, zaczęły niezależnie nadawać licencyjnego „Big Brothera”: z Pragi superpopularna TV Nova, z Bratysławy TV Markiza. Konkurencja nie zamierza jednak oddawać pola bez walki. Druga czeska stacja komercyjna TV Prima oraz słowacka TV Joj wspólnie wystartowały z podobnym, ale rodzimej produkcji programem o nazwie „VyVoleni”. Program pokazuje grupę mieszkających razem ludzi, która wykonuje różne dziwne zadania, spiskuje, romansuje, co jakiś czas kogoś się stamtąd usuwa – wszystko po to, żeby na koniec finał oglądała jak największa liczba widzów.

Wbrew oczekiwaniom ekspertów „Big Brother” przegrał w konkurencji i szybko spadł na popołudniowe godziny. Lepszy czas oglądalności wygrała zdecydowanie produkcja rodzima. Oba kraje ogarnęła, i trzyma do dziś, histeria: „VyVoleni” niemal nie schodzą z pierwszych stron gazet. Serwisy internetowe stworzyły specjalne rubryki poświęcone tylko tym programom i w efekcie obok wiadomości krajowych, zagranicznych, gospodarczych i sportowych można też wybierać wiadomości z&...