POLITYKA

Czwartek, 14 grudnia 2017

Polityka - nr 10 (12) z dnia 2017-10-04; Niezbędnik Inteligenta. 2/2017. Postczłowiek; s. 60-63

Medycyna przyszłości

Paweł Walewski

Wstań i idź

Czy można wrócić do sprawności po urazie kręgosłupa? Tak, jeśli rehabilitację wesprze elektronika oparta na sztucznej inteligencji. Takie rozwiązanie rodzi jednak obawy.

Ray Kurzweil, rocznik 1948. Kevin Warwick, 1954. Elon Musk, 1971. Najmłodszy mógłby być synem najstarszego, a mimo to kroczą śmiało w jednym szeregu wizjonerów, próbując umeblować świat maszynami mądrzejszymi od ludzi.

Prof. Warwick wszczepił sobie pod skórę mikronadajnik, dzięki któremu stał się rozpoznawalny dla urządzeń w jego macierzystym laboratorium – gdy przekraczał próg, światła zapalały się same, a na ekranie komputera pojawiał się napis: „Dzień dobry, profesorze”. I został nazwany pierwszym cyborgiem. Trochę na wyrost, szczególnie że mikrochip trzeba było z powodów higienicznych po kilku tygodniach usunąć, ale naukowiec pozostał w awangardzie i tak jak pozostała dwójka wynalazców oraz całkiem obrotnych biznesmenów widzi przyszłość człowieka w zespoleniu ze sztuczną inteligencją, robotami i komputerami.

Wyobraźnią Elona Muska, założyciela takich firm jak Tesla (wytwórcy autonomicznych samochodów elektrycznych) i SpaceX (gdzie konstruowane są statki kosmiczne mające wynieść człowieka na inne planety), do tego stopnia zawładnął postęp techniczny, że na zorganizowanym latem 2017 r. przez National Governor’s Association spotkaniu nazwał sztuczną inteligencję zagrożeniem dla cywilizacji.

Trochę to dziwne, że tego typu ostrzeżenie wyszło od zwolennika zaawansowanych technologii. Ale nie było to wezwanie do odwrotu, lecz raczej do lepszego przygotowania się na nowe czasy. „Sztuczna inteligencja to ten wyjątkowy przypadek, kiedy regulacje prawne powinny wyprzedzić rozwój technologii, bo w końcu może być na to za późno” – stwierdził Musk. I sypał przykładami: w przyszłości roboty będą w stanie wykonać każdą pracę lepiej od ludzi; sztuczna inteligencja może rozpocząć wojnę, używając do tego fałszywych newsów rozprowadzanych z przejętych kont i manipulując informacjami; posługując się hakerskimi metodami oraz dezinformacją, można będzie napompować inwestycje w rynek zbrojeniowy, wywołując wstrząs gospodarczy; bez koniecznych regulacji konkurujące ze sobą firmy technologiczne przeoczą granicę bezpieczeństwa, której przekroczyć nie wolno. „Mam dostęp do najbardziej zaawansowanych technologii sztucznej inteligencji i myślę, że powinniśmy się jej obawiać” – zakończył złowrogo.

Duma czy uprzedzenie

To wystąpienie można traktować jako przykład wyjątkowej pychy ze strony najmłodszego z trójki wizjonerów. Bo czy rzeczywiście wszystko, co przewidują futurolodzy, musi się sprawdzić?

Prof. Zbigniew Nawrat z Fundacji Rozwoju Kardiochirurgii w Zabrzu (s. 46) poznał Kevina Warwicka osobiście dwa lata temu podczas jego podróży po Polsce (ma żonę Czeszkę). Zauważył, że choć wizje brytyjskiego naukowca i jemu podobnych są czasem zabawne, trudno je nazwać zabawą. – To jest pewna gra. Z nauką i futurystyką – tłumaczy. – Oni pokazują, w którym miejscu jesteśmy, a w którym moglibyśmy być. To, co robią i z czym eksperymentują, jest o moment za wcześnie. Ale kto wie, czy za 10–20 lat nie stanie się powszechne.

Musk może więc słusznie upomina się o reguły prawne, które powinny obowiązywać na polu sztucznej inteligencji. Nie wszyscy są jednak tak zalęknieni. To sytuacja, która bardzo przypomina debaty nad eksperymentami biotechnologicznymi, zwłaszcza dotyczącymi komórek macierzystych i zarodków (s. 56). Podczas gdy część opinii publicznej stanowczo się im sprzeciwia, rzesze chorych na rozmaite schorzenia neurologiczne, nowotworowe, metaboliczne oraz młodzi ludzie cierpiący z powodu bezpłodności albo ofiary zaburzeń genetycznych – wytrwale czekają na kontynuację badań, widząc w tym jedyną szansę na powrót do zdrowia lub na zdrowe potomstwo.

Tak też jest w przypadku maszyn wyposażonych w sztuczną inteligencję, która w likwidacji niesprawności może pomóc ludziom sparaliżowanym lub niewidomym. Roboty osobiste (s. 43) są dziś projektowane najczęściej po to, aby wspierać osoby starsze i niepełnosprawne przy codziennych czynnościach. Elektroniczne endoprotezy lub sztuczne oczy to w pełni autonomiczne urządzenia, zastępujące wzrok i naturalne kończyny. Dają samodzielność, na którą ofiary wypadków i urazów czekają od lat.

Kevina Warwicka nazwano cyborgiem nie tylko z powodu wszytego na próbę mikronadajnika. Jeden z jego eksperymentów polegał na umieszczeniu w ręce chipu, dzięki któremu będąc podpiętym w Nowym Jorku do internetu, poruszał palcami sztucznej ręki w Wielkiej Brytanii. Doznania były dwukierunkowe: zza oceanu kontrolował ruchy protezy, a sam czuł siłę zaciskania jej dłoni. Pokazał więc wszystkim, że możliwe jest to, co opisywała dotąd literatura science fiction. „Kiedy nazywają mnie cyborgiem, nie obrażam się. To poszerzanie naszych ludzkich możliwości. W erze supersprawnych komputerów bycie człowiekiem przestało być satysfakcjonujące” – mówił dziennikarzom w 2011 r.

Gdy rok później Oskar Pistorius, sprinter z Republiki Południowej Afryki, pojawił się na bieżni stadionu olimpijskiego w Londynie, uwagę świata przykuły jego oryginalne protezy nóg (mężczyzna ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]

Polskie osiągnięcia

[oprac.] Cezary Zieliński

Polskie osiągnięcia

• Przemysłowy Instytut Automatyki i Pomiarów z Warszawy, w ramach wieloletniego programu Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego (MNiSW), zbudował dwa urządzenia wspomagające rehabilitację pacjentów: jedno dla kończyn dolnych, a drugie dla górnych. Umożliwiają one uczenie i odtwarzanie ćwiczeń rehabilitacyjnych z możliwością rejestracji ich przebiegu.

• Na Politechnice Łódzkiej, korzystając z funduszy własnych oraz wsparcia małej firmy, opracowano urządzenie do rehabilitacji chodu. Drugie, stworzone przy wsparciu Narodowego Centrum Nauki oraz MNiSW, służy do rehabilitacji kończyny górnej przy wykorzystaniu sprzężenia zwrotnego, z pomiarem powierzchniowych sygnałów elektromiograficznych. Robot może pracować w różnych trybach, takich jak wzmacnianie intencjonalnych ruchów ręki pacjenta lub w zmuszającym go do realizacji zadanej trajektorii ruchu przy kontrolowanej sile.

• Na Politechnice Poznańskiej, korzystając ze wsparcia Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, stworzono kompaktowy, przenośny system rehabilitacyjny dla stawu kolanowego.

• Firma Bio.morph, we współpracy z Politechniką Warszawską, wykorzystując fundusze z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego, -opracowała Dynamiczny Korektor Kręgosłupa, który umożliwia pacjentowi ćwiczenia, a fizjoterapeucie pomaga przy zbieraniu i przetwarzaniu danych o postępach terapii.

OPRAC. PROF. CEZARY ZIELIŃSKI