POLITYKA

Czwartek, 19 lipca 2018

Polityka - nr 24 (2709) z dnia 2009-06-13; s. 92-94

Ludzie i obyczaje

Piotr Pytlakowski

Wszyscy byli Królakami

Kiedy wygrał Wyścig Pokoju, wyrósł na bohatera rozpalającego wyobraźnię. Uwielbiano go, noszono na rękach, naśladowano. Majowy wyścig ostatecznie przeszedł do historii trzy lata temu. A teraz odszedł Staszek zwycięzca.

Etap Lipsk–Karl-Marx-Stadt, 190 km długości. Słynny wjazd na ścianę płaczu, wzgórze Meerane, uważane wtedy za najtrudniejszy fragment wyścigu. Niektórzy zsiadają z rowerów i szczyt zdobywają zwykłym truchtem. Jak na dzisiejsze standardy to najwyżej premia górska III kategorii, ale wówczas Meerane budziło lęk. Po pokonaniu ostrego zakrętu przed kolarzami pojawiała się kilkusetmetrowa ścianka. Kto w porę nie zmienił przełożenia, nie miał szans. Stanisław Królak, lider polskiej ekipy, nie był specjalistą od wjazdów. Na szczycie Meerane stracił do Włocha Aurello Cestari 3 minuty.

Bohdan Tuszyński, sprawozdawca Polskiego Radia, wspominał potem, że wprost z Meerane dziennikarze pognali na metę do Karl-Marx-Stadt. Tam oczekiwano na samotnego Włocha, który uciekał rywalom. Dostrzeżono sylwetkę kolarza w chabrowej koszulce włoskiej ekipy. Ktoś krzyknął: Cestari! Tuszyński jednak dostrzegł, że to nie Aurello, ale Staszek Królak. Polacy też jechali w chabrowych strojach, przysługujących liderom klasyfikacji drużynowej. Po tym etapie Królak przywdział koszulkę lidera. Dowiózł ją aż do mety w Pradze. Został pierwszym polskim zwycięzcą Wyścigu Pokoju. Był 1956 r.

Pompka w tunelu

Cała Polska nazywała go Staszkiem. Chłopak ze wsi Las, przylegającej do Wawra (dzisiaj to osiedle w warszawskiej dzielnicy Praga Południe). Kiedy kończyła się wojna, miał 14 lat. Był silny, wytrzymały i ambitny – dobry materiał na kolarza. Trenował w stołecznym klubie Sarmata, a potem w Legii. Jego sąsiadem w Lesie był Henio Łasak, o rok młodszy od Staszka. Też zajął się kolarstwem, ale sportowych sukcesów nie odniósł, został trenerem. Później uznano go za najwybitniejszego szkoleniowca w tej dyscyplinie. Spod jego ręki wyszli Ryszard Szurkowski, Stanisław Szozda i dziesiątki innych świetnych cyklistów.

Być może gdyby to Łasak trenował Staszka Królaka, ten doszedłby do jeszcze większych zaszczytów. A tak skończyło się na jedynym indywidualnym sukcesie w Wyścigu Pokoju i kilku złotych medalach w mistrzostwach Polski. Na olimpiadach i mistrzostwach świata Królak na podium nigdy nie stanął. Ale kiedy w maju 1956 r. przejeżdżał w Pradze rundę honorową jako tryumfator IX Wyścigu Pokoju, dla Polaków miało to wartość bezcenną.

To był czas tak zwanego radosnego sportu. Nie znano, a przynajmniej jeszcze masowo nie stosowano, chemicznego dopingu. Tomasz Jaroński, dziennikarz sportowy i znawca kolarstwa, tak na swoim blogu opisał sport, którego Królak był symbolem: „Świat kolarstwa romantycznego, spontanicznego, bez wielkich kalkulacji, bez telewizji, sponsorów. Świat, w którym liczył się wynik, zwycięstwo, hart ducha, a nie medialny szum”.

Legendy Staszka Królaka nie budowały kamery telewizyjne, ale transmisje radiowe i relacje prasowe. W gruncie rzeczy tę legendę stworzyły szeptanki, plotki przekazywane z ust do ust. Królak urósł do rangi herosa, który przeciwstawił się potędze radzieckich sportowców. Opowiadano, jak podczas warszawskiego etapu Wyścigu Pokoju walił pompką rowerową kolarzy z ZSRR. Miało to się zdarzyć podczas przejazdu tunelem W-Z, a potem w bramie Stadionu X-lecia. Nazwisko Królaka było już na ustach całej Polski, a pogłoski, jak dowalał Ruskim, powtarzano z satysfakcją. Królak bowiem trafiał pompką w imieniu ojczyzny. Dopiero po latach sam Staszek Królak zdementował tę wersję. Ryszardowi Szurkowskiemu, kiedy ten dopytywał, jak było naprawdę, odpowiedział: „Chłopie, przecież ja nikogo nie uderzyłem”.

Za swoje zwycięstwo w Wyścigu Warszawa–Berlin–Praga, dostał skromną nagrodę, motocykl WFM. Sprzedał go szybko. W późniejszych latach nagrody bywały wartościowsze. Zwycięzcom wręczano kluczyki do samochodów. Ale w 1956 r. zamiast nagród wręczano upominki. Za zwycięstwa etapowe i lotne premie kolarze dostawali kryształy albo zegarki. Marian Więckowski, kolega Królaka z drużyny, dostał kilogram bananów i pół kilograma cukru. „Trybuna Ludu” doniosła potem, że wszystko spałaszował jeszcze przed kolacją.

Po kilku latach, kiedy Staszek Królak znalazł się na indeksie (o tym dalej), rozpuszczono plotkę, że był pazerny, nie podzielił się nagrodą z kolegami z ekipy, chociaż obowiązywała niepisana umowa. Próbowano skłócić kolarzy, napuszczać jednych na drugich, ale okazali się solidarni. Marian Więckowski ujawnił po latach, że Królak po sprzedaży motocykla zaprosił całą drużynę do knajpy na solidną i zakrapianą kolację. Ponoć suma, jaką dostał za motor, ledwie na tę imprezę wystarczyła.

Impreza dla amatorów

Zwycięstwo Królaka spowodowało niebywały wybuch popularności Wyścigu Pokoju. Takich tłumów na trasie zmagań jak w 1957 r. nie było nigdy wcześniej. Na kolarstwie szosowym znał się wtedy cały naród. Nazwiska zawodników poszczególnych ekip wymieniano z pamięci jak tabliczkę mnożenia. Namiętnie słuchano radiowych meldunków z trasy poszczególnych etapów.

Historyk z katowickiego IPN Wacław Dubiański opisał w&...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]

Walka o pokój na rowerach

W latach 1948–2006 odbyło się 58 edycji wyścigu. Najdłuższy był w 1963 r.: 2568 km podzielonych na 15 etapów. Najkrótszy w 1948 r. (na trasie Praga–Warszawa): 842 km i 5 etapów.

Imprezę prezentowano jako pokojową rywalizację kolarzy pod patronatem organów prasowych rządzących partii komunistycznych z Polski, Czechosłowacji i NRD. Brały w niej udział często egzotyczne reprezentacje z krajów nieliczących się w tej dyscyplinie sportu, nawet w amatorstwie. Rywalizacja drużynowa była tu traktowana równie poważnie jak indywidualna. Dzięki zwycięstwom w wyścigu kolarską sławę zdobyli m.in.:

Gustaw Adolf Schur (NRD) – wygrał w 1955 i 1959 r.

Gajnan Sajdhużin (ZSRR) – 1962 r.

Klaus Ampler (NRD) – 1963 r.

Jan Smolik (Czechosłowacja) – 1964 r.

Bernard Guyot (Francja) – 1966 r.

Axel Peschel (NRD) – 1968 r.

Ryszard Szurkowski (Polska) – 1970, 1971, 1973 i 1975 r.

Stanisław Szozda (Polska) – 1974 r.

Aawo Pikkuus (ZSRR) – 1977 r.

Olaf Ludwig (NRD) – 1982 r.

Uwe Ampler (NRD) – 1987, 1988 i 1989 r.