POLITYKA

Wtorek, 21 maja 2019

Polityka - nr 38 (2621) z dnia 2007-09-22; s. 20-22

Kraj

Piotr PytlakowskiSylwester Latkowski

Wszyscy byli odwróceni

Sprawdziliśmy w Trójmieście, jak rodził się układ. Nie ten opisywany przez premiera, ale układ zależności między Januszem Kaczmarkiem, Konradem Kornatowskim, Jarosławem Marcem, Zbigniewem Ziobrą i... Rafałem R. Pomagali sobie – i totalnie nie ufali. Żyli w świecie hakowej i podsłuchowej paranoi.

Dwóch ministrów, komendant główny policji, szef CBŚ i jeden z największych polskich biznesmenów. A między nimi postać z cienia – Rafał R. (dalej Rafał), prywatny detektyw z Trójmiasta, właściciel firmy zajmującej się „systemem bezpiecznego biznesu”. To u niego założono podsłuch, który okazał się ogniskiem epidemii. Z Rafałem przez telefon kontaktowali się adwokaci, politycy i dziennikarze, on też do nich telefonował i „zarażał” kolejne ogniwa.

Według Janusza Kaczmarka, jesienią 2006 r. do resortu sprawiedliwości dotarła wieść, że ktoś wynajął firmę PR, która miała szukać materiałów dyskredytujących Zbigniewa Ziobrę. Minister w to uwierzył, był zaniepokojony (potem publicznie opowiadał, że ktoś szykował na niego zamach). Ale sam Kaczmarek też obsesyjnie obawiał się, że ktoś szuka na niego haków. Minister i jego prawa ręka wzajemnie podsycali w sobie lęki.

Kaczmarek, jak dowiadujemy się od jednego z prokuratorów, często serwował Ziobrze informacje o wiszących nad głową ministra niebezpieczeństwach. Ziobro nie był mu dłużny, też informował ...