POLITYKA

Sobota, 25 maja 2019

Polityka - nr 11 (2596) z dnia 2007-03-17; s. 52-55

Świat

Marek Ostrowski

Wszyscy chcą zmian

Dzisiaj niemal wszędzie – a Francja jest koronnym przykładem – każdy kandydat do władzy musi postulować zdecydowaną zmianę. Może nie od razu VI Republikę (Francuzom Piąta wystarczy), ale „łyk świeżego powietrza” i poprawę w gospodarce.

O ile problemy naszej części Europy można łatwo wytłumaczyć (spadek po komunizmie, zapóźnienie cywilizacyjne, roszczenia wzmagające populizm), to jak to się dzieje, że we Francji, 60 lat po wojnie, wyborcy, jak widać bardzo niezadowoleni, wciąż żądają zmian? – Francja to dziś kraj ludzi ogarniętych niepokojem, którzy nie patrzą ufnie ani na globalizację, ani na Unię Europejską – mówi znany socjolog, profesor Instytutu Nauk Społecznych (IHESS) Michel Wiewiorka. Lęki francuskie są rozliczne, duża część młodzieży na przykład uważa, że to kraj stary, mało dynamiczny, z zablokowanymi drogami awansu. Zeszłoroczne burzliwe demonstracje to potwierdzały. A cała Francja generalnie była proeuropejska (czytaj: prounijna) dopóty, dopóki myślała, iż Europa to po prostu taka sama Francja, tylko trochę większa. Kiedy się okazało, że Europa składa się także z innych krajów, niekoniecznie myślących po francusku, francuski entuzjazm dla Unii zdecydowanie opadł.

Analiza sytuacji, jaką przedstawiają liberałowie (Unia na rzecz Demokracji Francuskiej, UDF – dawniej partia Valery’ego Giscarda d’Estaing), jest po prostu miażdżąca. – Francja jest ...