POLITYKA

Piątek, 19 lipca 2019

Polityka - nr 23 (3213) z dnia 2019-06-05; s. 38-39

Społeczeństwo

Piotr Pytlakowski

Wszyscy niewinni

22 lata po makabrycznej zbrodni w Miłoszycach wciąż nie wiadomo, kto zabił. Najpierw skazano Tomasza Komendę. Potem go uniewinniono. Teraz ruszył proces dwóch innych oskarżonych.

Dowodów nie przybyło. Kody DNA pobrane z włosów i krwi, odciski palców na butelkach, ślady butów, ugryzienia na ciele ofiary, na podstawie których zrobiono odcisk zębów domniemanego sprawcy, ekspertyza osmologiczna, no i zeznania świadków. To właśnie te dowody pogrążyły w oczach sądu Tomasza Komendę. Dopasowano do niego DNA z jednego z włosów, badanie zapachowe i ślady zębów. Na jego udział w zabójstwie wskazała też jedna z mieszkanek Wrocławia, sąsiadka babci podejrzanego, i 16-latek z Miłoszyc. Po 18 latach, które skazany spędził za kratami, bańka pękła, niezbite dowody zostały skutecznie podważone. Materiał DNA niewłaściwie zbadano, a zapach i zęby mogły należeć zarówno do Komendy, jak i do innych osób. No i ci, którzy obciążyli go zeznaniami, nie przeszli badania wariograficznego – kłamali. Tomasz Komenda wyszedł na wolność.

Teraz te same kody genetyczne, ślady po ugryzieniu, zabezpieczone zapachy, no i zeznania ś...