POLITYKA

Piątek, 23 sierpnia 2019

Polityka - nr 51 (2483) z dnia 2004-12-18; s. 19-20

Temat tygodnia / Komisja śledcza

Mariusz JanickiAndrzej Goszczyński  [wsp.]

Wszyscy są podejrzani

Dyskusja o orlenowskiej komisji śledczej jest bardzo potrzebna. Niestety, nie ma żadnego powodu przypuszczać, że sejmowa debata na ten temat będzie przebiegać lepiej niż prace samej komisji.

Mariusz Janicki

Po przesłuchaniu Leszka Millera i Jana Kulczyka proste rezerwy komisji wyczerpują się, z tajnych notatek trudno coś więcej wydusić. Są jeszcze w zanadrzu zeznania prezydenta Kwaśniewskiego, ale trudno tu spodziewać się rewelacji. Pierwsza seria przesłuchań wyraźnie się kończy. Aby wzywać świadków ponownie, trzeba by stworzyć nowe, twórcze hipotezy, zmierzać do podsumowań głównych wątków. Ta herbata słodsza już nie będzie.

Tymczasem komisja ma zasadniczy kłopot z samookreśleniem. Niektórzy jej członkowie, co charakterystyczne, twierdzą, że komisja to w istocie specyficzna sejmowa prokuratura. Jej zadaniem jest zatem nie tyle walka o „naukową” prawdę i wyjaśnienie stanu rzeczy, ale udowodnienie winy. Nie wiadomo też, czy przesłuchania należy traktować analogicznie do przesłuchań prokuratorskich, czy też komisja ma bardziej przypominać sąd.

W takiej sytuacji nie może dziwić, iż pojęcie świadka też jest umowne. Niemal każdy stający przed komisją to potencjalny przestępca, którego procedura każe dla niepoznaki nazywać świadkiem. Nie wzywa się neutralnych świadków, którzy ...