POLITYKA

Wtorek, 23 lipca 2019

Polityka - nr 10 (2595) z dnia 2007-03-10; s. 82-85

Ludzie / Obyczaje

Marcin Kołodziejczyk

Wszystkie wcielenia Manueli

Jedyna pewność co do Manueli Gretkowskiej to ta, że jest pisarką i matką. Poza tym uchodzi za aktywną katoliczkę, skandalistkę, wizjonerkę, specjalistkę od autopromocji, feministkę lub antyfeministkę. Chciałaby wcielić się w polityczkę, ale być może tylko reklamuje swoją najnowszą powieść.

Manuela Gretkowska ma 42 lata, pochodzi z łódzkich Bałut – dzielnicy szemranej, robotniczej i biednej. Ale Gretkowscy to bałucka elita, porządna, wierząca rodzina; mama była przez 30 lat oddziałową w szpitalu psychiatrycznym, tata na neurologii, a potem został inspektorem sanepidu. Siostra pracuje na Uniwersytecie Łódzkim, pomaga zagranicznym studentom odnaleźć się w Polsce. Manuela mówi, że mama nosi moherowe berety, a tata łoży na budowę nowych kościołów i nigdy nie czyta jej książek, bo uważa, że musiałby się z tego spowiadać.

Najdawniejsi znajomi Manueli pamiętają, że w szkole pisała świetne wypracowania, chodziła z głową w chmurach, uduchowiona i rozmarzona – zdawało się, że mizeria codzienności jej nie dotyczy. Ale wśród znajomych istnieje także teoria, według której dzieci z biednych dzielnic są w życiowych dążeniach skuteczniejsze niż te z willi, bo zdeterminowane – i właśnie Manuela, grając osobowościami, wciąż to udowadnia.

Ostatnio promując Partię Kobiet w Łodzi opowiadała dawnym kolegom z dzielnicy o&...