POLITYKA

Piątek, 24 maja 2019

Polityka - nr 30 (2715) z dnia 2009-07-25; s. 26-27

Kraj

Barbara Pietkiewicz

Wszystko takie niezałatwione

Na nowych unijnych obwodnicach, a i na łatanych starych drogach, ginie się teraz seryjnie i grupowo. Tych śmierci tyle, że powszednieją, i jeśli ofiar jest mniej niż cztery, gazety już o tym nie piszą.

Pod Skrzeleczkami zginęło czterech, wszyscy ze znanych w okolicy rodzin. Pruli podobno na zapasowym kole, zaprawieni w samochodowych bojach z szosą, jak to jest teraz w obyczaju – na złamanie karku i kupą, mości panowie. Następni, pięciu spod Słupska, widzieli samochód poprzedników w telewizji. Kolejni, czwórka spod Oleśnicy – także. Ich samochody przypominają po wypadku makabryczne rzeźby, przemyślnie powykręcane, splątane, pogięte. Z tego – czyjeś wystające ręce, jak pod Słupskiem, jakiś roztrzaskany mózg na czymś, co było przed sekundą drzwiczkami samochodu, jak spod Oleśnicy.

Ojciec chłopaka, który zginął pod Strzeleczkami, strażak, nieraz rozcinał blachy, żeby wyciągnąć z nich to, co pozostało z pasażerów. Tym razem los oszczędził mu wezwania do wypadku. Lecz takie tragedie zdarzają się w polskiej masie zabitych na drodze: 5,5 tys. osób rocznie. W Białymstoku wyciągniętą z samochodu córkę odebrał w szpitalu jej ojciec, który miał właśnie dyżur. Już martwą.

Ojciec Kamili ...

Brawura, która zabija. Czy powinno się podwyższyć do 21 lat minimalny wiek, od którego można zrobić prawo jazdy? Czekamy na komentarze na: www.polityka.pl/kraj