POLITYKA

Czwartek, 22 sierpnia 2019

Polityka - nr 21 (2655) z dnia 2008-05-24; s. 55-57

Świat

Tomasz Walat

W uścisku rysskrackena

Szwecja obchodzi niezwykły jubileusz: dwa wieki nieprzerwanego pokoju. Mimo to głęboko zakorzeniony strach przed Rosją nie ustępuje.

Od 200 lat szwedzcy stratedzy robią wiele, by nie uwikłać kraju w jakąkolwiek wojnę. Szwecja tradycyjnie nie dołącza do sojuszy wojskowych, ponieważ chce zachować neutralność w przypadku wojny. Nie pali się też do członkostwa w NATO, chociaż uczestniczy w misjach pokojowych Sojuszu (np. w Afganistanie). Szwedzi uznali, że obronią się sami, co ich coraz więcej kosztuje. Statystyczny Szwed wydaje rocznie na obronność równowartość 800 dol., tyle samo co Anglik lub Francuz.

Ostatnią wielką wojnę, w której uczestniczyli szwedzcy żołnierze, stoczono w 1808 r. Szwedzi walczyli wówczas z carską Rosją. Stracili Finlandię, która przez sześć wieków była integralną częścią ich kraju. Pozbawiono ich również Pomorza Zaodrzańskiego, a wojska duńskie na krótko zajęły południe Szwecji próbując odzyskać utraconą w połowie XVII w. Skanię. Traktat w Tylży (1807 r.) między Napoleonem i carem Aleksandrem I umożliwił wojskom carskim aneksję Finlandii. Dziś w Szwecji porównuje się ten dokument z układem Ribbentrop-Mołotow.

Wydarzenia sprzed 200 lat ukształtowały ...

Lew bez męskości

Szwedzkiego lwa, symbol armii od czasów wojny trzydziestoletniej, pozbawiono męskości. W imię równouprawnienia, które zawitało także w wojsku, lwa, którego obok flagi państwowej noszą na ramieniu szwedzcy żołnierze (i żołnierki) służący w międzynarodowych operacjach, pozbawiono ostatnio cech, które jednoznacznie wskazywały na jego płeć. Nie pomogły protesty heraldyków utrzymujących, że lwem kastratem naznaczano w przeszłości zdrajców kraju.