POLITYKA

środa, 21 sierpnia 2019

Polityka - nr 45 (2679) z dnia 2008-11-08; s. 38-39

Kraj

Ryszarda Socha

Wybaczmy alejom

W Polsce trwa wycinka drzew przydrożnych i golenie miejskich na taką skalę, że wygląda to na powszechną fobię. Ale to tylko interes.

Tego lata mieszkańców wsi Borzysław i  Stare Dębno w Zachodniopomorskiem zaskoczył widok 78 przydrożnych kasztanowców do żywego odartych z  kory. Sprawców nie szukano długo. Pobliskie punkty skupu miały dokumentację – przyjęły od trzech mieszkańców gminy 1,8 tony kory. – Zdarzenie spektakularne – ocenia Zenon Kruczyński z Polskiego Klubu Ekologicznego – ale jego skala jest niewielka w porównaniu z tym, co dzieje się na co dzień w majestacie prawa. Coraz częściej widzimy w miastach osobliwe kadłubki, złożone z pnia i kilku mocno przyciętych konarów. To ofiary zabiegu, który przyrodnicy nazywają ogławianiem, a urzędnicy i  zarządcy terenów uważają za pielęgnację. Stosuje się go także na drzewach przydrożnych. Ale tu większym dramatem są wycinki na amen.

Informacje, jak wygląda skala tego pospolitego rąbania, są rozproszone. W 2003 r. zliberalizowano przepisy – wycinek nie trzeba już uzgadniać z  wojewódzkim konserwatorem przyrody. Wystarczy decyzja gminy lub starostwa. Urzędnicy z Gliwic w 2007 r. ...