POLITYKA

Piątek, 24 maja 2019

Polityka - nr 43 (2164) z dnia 1998-10-24; s. 19

Świat

Witold Pawłowski

Wybierz węzeł

Aby zawrzeć ten związek wystarczy wypełnić w prefekturze dwa proste formularze. Żadnej pompy, welonów, marszów Mendelssohna. Nie jest też wymagana różnica płci. Związek można rozwiązać równie prosto: podpisem jednej ze stron. Było, nie ma. Na tym właśnie polegałby PACS zaproponowany Francuzom: obywatelski pakt solidarności - coś pośredniego między małżeństwem a wolnym związkiem.

PACS oznacza mniej obowiązków niż w węźle małżeńskim, a prawie dorównuje mu pod względem korzyści (patrz: ramka). Osobom, które z rozmaitych przyczyn nie widzą siebie w solennej formule "i nie opuszczę cię aż do śmierci - proponuje związek wagi piórkowej, "małżeństwo na podpis", które operuje pojęciem "partnerzy". Również - tej samej płci. PACS bowiem po raz pierwszy we francuskiej historii uznaje prawnie trwałe związki homoseksualne.

Taka zresztą była geneza PACS, na początku lat 80., w środowisku walczącym o prawa gejów. Projekt, podjęty przez posłów socjalistycznych, dojrzewał długo i w pierwotnej postaci został już raz odrzucony przez parlament.

O ile przed 20 laty - w badaniach instytutu SOFRES - tylko 21 proc. Francuzów akceptowało związki tej samej płci, to przed rokiem - już 56 proc. Za sprawą epidemii AIDS "normalni Francuzi" pospiesznie odkrywali rejony tabu. Skończyło się konstatacją, że 300 tys. par żyje w tego rodzaju związkach, czyli twoi sąsiedzi, a może sąsiedzi twojego sąsiada. I że dla dobra sprawy warto, aby były ...