POLITYKA

Sobota, 17 sierpnia 2019

Polityka - nr 17 (2449) z dnia 2004-04-24; s. 3-8

Raport

Janina ParadowskaJerzy Baczyński

Wyborcy bez wyboru

Jeśli ktoś jeszcze interesuje się polityką, musi przeżywać zażenowanie. Za dwa tygodnie Polska będzie miała swój wielki dzień – przystąpi do Unii Europejskiej. Na uroczystość stawiamy się w poszarpanym stroju, jak po karczemnej bójce. Wszystkie partie są skłócone, rządu właściwie nie ma, rozpada się, znany nam, polityczny porządek.

Najbardziej widowiskowy jest rozkład Sojuszu Lewicy Demokratycznej, tej najtwardszej, wydawałoby się, skały polskiej polityki. Gdy dwa lata temu Jan Rokita powiedział, że widać już pierwsze symptomy „polonizacji” SLD, czyli rozwichrzenie, skłonność do kłótni, podziałów, charakterystyczne dotąd raczej dla obozu dawnej Solidarności, sądzono, że wyraża raczej swe życzenia, niż opisuje rzeczywistość. Czas pokazał, że miał rację, a mylili się ci, którzy po wyborach 2001 r. mówili o trwałej dominacji spójnego i sprawnego w działaniu SLD. Cały system partyjny, który ukształtował się przez ostatnie 15 lat, jest dziś w kryzysie. Mają być wcześniejsze wybory, a ni diabła nie wiadomo, kim są i czego chcą (oprócz władzy) partie, na które mielibyśmy głosować.

Najtrudniej mieć pretensje do historii, ale trzeba pamiętać, że tam jest zakopanych parę grzechów pierworodnych polskich partii. Pierwszym, niejako naturalnym, była przez lata pewna sztuczność wynikająca z formuł politycznego istnienia przyjętych po obu stronach Okrągłego Stołu. Strona solidarnościowa długo stawiała na budowanie ...