POLITYKA

Niedziela, 21 kwietnia 2019

Polityka - nr 5 (3196) z dnia 2019-01-30; s. 20-22

Polityka

Mariusz JanickiWiesław Władyka

Wyborczy restart

Zamach na prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza był wstrząsem, ale nie zmienił politycznego kalendarza. Nadal w maju mamy wybory europejskie, a w październiku parlamentarne. Doszedł tylko nowy, nierozpoznany do końca czynnik, który partie teraz badają.

Politycy różnych opcji, zwłaszcza ci najważniejsi, są wciąż przyczajeni, ostrożni, patrzą na innych, obawiają się popełnić błąd, spowodować większy zgrzyt, dysonans, który zburzy atmosferę. Trwa gruntowne analizowanie, czy zamach spowoduje, że Polacy będą raczej naciskać na „pojednanie”, na złagodzenie konfliktu, że rzeczywiście chcą innego języka i emocji niż przez ostatnie trzy, a właściwie 13 lat. Czy też przeciwnie – mord na prezydencie Gdańska zradykalizuje nastroje, wzmocni polaryzację, będzie premiował ostrość i jednoznaczność.

Te dylematy dotyczą nie tylko dwóch głównych sił, PiS i PO, ale także, na przykład, formacji, która dopiero niebawem ma wystartować, czyli ugrupowania Roberta Biedronia. Wydawałoby się, że często dzisiaj wyrażane postulaty odstąpienia od eskalowania polskiego konfliktu współgrają z deklarowanymi przesłaniami Biedronia o potrzebie pojednania i „miłości”, odejścia od „POPiS-owej wojenki”. Ale podskórnie czuć narastającą społeczną gorączkę. Biedroń może więc wskoczyć na wymarzoną dla jego ruchu falę, ale równie dobrze się podtopić, jeśli zwyciężą trendy zmierzające do zaostrzenia sporu.