POLITYKA

Poniedziałek, 22 kwietnia 2019

Polityka - nr 44 (2528) z dnia 2005-11-05; s. 6-12

Raport / Polska podzielona

Mariusz JanickiWiesław WładykaAgnieszka Zagner  [wsp.]

Wybory jak rozbiory

Jeden rzut oka na mapę, pokazującą, gdzie przewagę uzyskał Lech Kaczyński, a gdzie zwyciężył Donald Tusk, wystarczy, aby zauważyć, że po raz kolejny Polska podzieliła się na dwie części. Polska południowa, wschodnia i centralna stanęła za Kaczyńskim, zachodnia zaś i północna – za Tuskiem. Piszemy – po raz kolejny, bo to pęknięcie obserwujemy od wielu już głosowań w różnych sprawach. Są zatem dwie Polski. Czym się różnią?

Kiedy się jedzie przez Polskę, nie zauważa się żadnych wewnętrznych granic, a jednak przebiegają przez kraj obrysy dawnych zaborów i granice przedwojennej Polski; i choć całe pokolenia przeminęły już od wydarzeń historycznych, z którymi były związane, do dzisiaj odzywają się choćby wtedy, kiedy trzeba było wybierać między Tuskiem a Kaczyńskim.

Fascynujące jest, jak kawałek Pomorza, ten, który przed II wojną był w granicach Polski, głosuje za Kaczyńskim, a już powiaty położone nawet kilkanaście kilometrów poza tą granicą – na Tuska. Minęły dekady, przewaliły się fronty wojen, pomieszała się ludność, nastało czterdzieści lat urawniłowki PRL, a nadal niewidzialna granica dzieli zwolenników Tuska i Kaczyńskiego jak cięcie nożem.

Najsilniejsze poparcie dla Kaczyńskiego kończy się niemal równo z granicą dawnego zaboru rosyjskiego, potem – choć nadal przeważa nad sympatiami do Tuska – już słabnie i wytraca zupełnie impet wraz z przedwojennymi zachodnimi krańcami. Dalej jest kraina rywala.

...