POLITYKA

Sobota, 20 lipca 2019

Polityka - nr 48 (3188) z dnia 2018-11-28; s. 100-105

Na własne oczy

Juliusz Ćwieluch

Wychyleni

Ziemia na Śląsku odpłaca się za lata fedrowania. Grunt się zapada, domy pękają, a w kościele w Bytomiu nawet pan Jezus nie trzyma pionu.

Prawda jest taka, że dzieciaki z Silesii Miechowice mają pod górkę. I to dosłownie, bo jak trzy lata temu tąpnęło pod terenem klubu, to na boisku z płaskiej jak kartka papieru murawy powstała przechylona mieszanina pagórków z kartofliskiem, bo uszkodzony systemem drenów zamiast odprowadzać wodę, zaczął ją gromadzić. Po mniejszym deszczu na boisku wystrzeliwały miniźródełka. Po większym na prawym skrzydle robiło się jezioro, które szybko zaanektowały kaczki. A dzieciaki po treningu wykorzystały jako basen. I to był ten jeden raz, kiedy boisko miało jakieś plusy. Ogólnie na murawie gra się trudno, bo piłka odbija się nie w tę stronę, co trzeba, po kopnięciu szybko turla się do tyłu, no i notorycznie leci na jedną stronę boiska. Tak że cała gra toczy się na jednym skrzydle, bo z drugiego sama turla się w dół. Według urzędowych wyliczeń różnica pomiędzy najwyższym a najniższym punktem przekroczyła już dwa metry i ciągle się powiększa.

<...