POLITYKA

Sobota, 23 lutego 2019

Polityka - nr 8 (2642) z dnia 2008-02-23; s. 21-24

Kraj

Marcin Kołodziejczyk

Wydział do spraw upamiętnień

U nas każdy może zbudować pomnik. Masowo upamiętnia się ludzi, zwierzęta, przedmioty i wydarzenia – także takie, które jeszcze się nie wydarzyły.

W dziedzinie polskich obiektów memoratywnych panuje zamęt charakterystyczny dla krajów porewolucyjnych. Od 1989 r. daje się wyróżnić już trzeci nurt upamiętniania. Najpierw burzono pomniki socjalizmu, żeby zrobić miejsce. Następnie nowo powstałe partie, stowarzyszenia i organizacje kombatanckie kłóciły się, czyj bohater jest lepszy. Ustalano, gdzie bohater zginął, aby tam postawić pomnik. Odważnie wypowiadano poglądy polityczne z czasów okupacji. Do porozumienia nie dochodzono. Aby zdążyć przed konkurencją, należało upamiętniać szybko i tanio. Pomników przybywało.

Wolna aktywność w upamiętnianiu – określa Bogdan Zdrojewski, minister kultury i dziedzictwa narodowego. – Czasem chodziło też o upamiętnienie upamiętniającego. Jeśli na przykład ojciec inicjatora był sybirakiem, odsłaniano pomnik sybiraków.

Wolna aktywność trwa do dzisiaj. Odrębnym jej nurtem jest upamiętnianie papieża Jana Pawła II. Jeśli dodatkowo wziąć pod uwagę monumenty fauny, flory, książek, fortepianów, istot spoza Układu Słonecznego bądź alegorycznie przedstawionych uczuć – zrozumie się uwrażliwienie urzędników z państwowych instytucji mających do czynienia ...