POLITYKA

Wtorek, 23 kwietnia 2019

Polityka - nr 31 (2918) z dnia 2013-07-31; s. 13-15

Polityka

Mariusz JanickiWiesław Władyka

Wygrani przed czasem

PiS ogłosiło swoje walne zwycięstwo i przystępuje do przejmowania spraw państwa. Partia zdecydowała się w końcu na samodzielne rządy. Trochę to śmieszne, trochę straszne, ale ta prosta strategia zdaje się działać także na zwolenników Platformy.

Triumfalizm PiS ma niby jakieś podstawy. Od wiosny notowania Platformy, jak też osobiste premiera, wyraźnie się obsunęły, PiS uzyskało w rankingach przewagę o kilka punktów, a nawet raz zbliżyło się do pułapu 40 proc. wskazań. Analitycy zauważają, że przyrost poparcia dla PiS nie jest aż tak zaskakujący, sięga po prostu granic naturalnej wydolności wyborczej tej partii i nie oznacza jakiegoś zasadniczego przeorientowania się elektoratów. Poważniejszym problemem jest słabnięcie PO, od której odpływają potencjalni wyborcy, często w jakąś mgłę, tam, gdzie się deklaruje, że się do wyborów nie pójdzie albo że się nie wie, na kogo głosować (choć ostatnio spadkowy trend Platformy jakby trochę wyhamował). Jednak do niewielkiej w istocie przewagi PiS nad Platformą została dopisana potężna ideologiczna legenda o sprawiedliwości dziejowej i triumfie dobra nad złem.

Teza o zwycięstwie PiS ma się stać czymś oczywistym i przesądzonym na tyle, aby ci, którzy aż tak bardzo się nie „umoczyli” przy reżimie Tuska, przemyśleli swoje postawy i&...