POLITYKA

Sobota, 25 maja 2019

Polityka - nr 29 (2410) z dnia 2003-07-19; s. 92

Groński

Ryszard Marek Groński

Wyjątkowy stan nieważkości

Nic nowego pod słońcem. Nawet plamy na nim znajome. Dawno wypatrzone i opatrzone. Korupcja – damulka bywająca na salonach – pozowała do portretu już wcześniej. Pojawiła się na scenie teatrzyku Qui Pro Quo w 1919 r. w rewiowej składance „Misja jedzie”.

Przechwalająca się swą zręcznością kombatantka nie miałaby teraz lotów: za duża konkurencja. Zresztą pańcia zostałaby przymusowo zapisana do SLD; sądząc z tak zwanego szumu medialnego i westchnień liderów opozycji Korupcja dotyczy wyłącznie lewej strony. Tymczasem jest ona bezpartyjna, ponadpartyjna właściwie. Lata praktyki, ćwiczeń z łapownictwa i gabinetowych podchodów, dogadywania się i blatowania nie poszły na marne. Kiedy trafia się okazja, nikną podziały, brudna ręka myje nie mniej zabrudzoną łapę. Potem rejestr wzbogaca się. A to o FOZZ, to znów o wspomaganie Telewizji Familijnej przez familię, wykup atrakcyjnych terenów pod budowę forsiastego imperium, jakieś mętne geszefty nieistniejącego już Porozumienia (w centrum dwóch kłótników), handelek zbożem wyprowadzonym ze spichlerzy, poś...