POLITYKA

Sobota, 25 maja 2019

Polityka - nr 42 (3081) z dnia 2016-10-12; s. 50-52

Świat

Łukasz Lipiński

Wyjście na twardo

Logika polityczna po obu stronach kanału La Manche pcha Brexit w stronę burzliwego zerwania. Kulturalnego rozwodu bez orzekania winy raczej nie będzie.

Historycznie rzecz biorąc, brytyjska kultura polityczna ma awersje do niespodzianek. Stąd też taki, a nie inny uświęcony tradycją i monarchią jej fundament instytucjonalny, który ma gwarantować ewolucję, nie rewolucję. Ale dwa ostatnie lata w brytyjskiej polityce były nietypowe: przyniosły triumfy eurosceptyków z Partii Niepodległości (UKIP), referendum w sprawie członkostwa w Unii, dymisję Davida Camerona, degrengoladę w Partii Pracy. Zapowiada się jednak, że kolejne dwa lata mogą być dla Brytyjczyków przynajmniej równie burzliwe, czyli zupełnie niebrytyjskie.

Pod koniec września na otwarcie konwencji Partii Konserwatywnej w Birmingham jej liderka i premier Wielkiej Brytanii Theresa May ogłosiła, że Londyn rozpocznie negocjacje z Brukselą w sprawie wyjścia z Unii najpóźniej w marcu przyszłego roku. Na mocy art. 50 traktatu lizbońskiego po dwóch latach od rozpoczęcia tych rozmów, jeśli strony nie dojdą do porozumienia, unijne traktaty przestają obowiązywać. Państwo opuszczające wspólnotę zostaje z niczym. Teoretycznie inne państwa Unii mogą jednomyślnie wydłużyć ten termin, ...