POLITYKA

Czwartek, 18 lipca 2019

Polityka - nr 36 (2721) z dnia 2009-09-05; s. 26-27

Kraj

Sławomir MizerskiAnna Dobrowolska  [wsp.]

Wyjście smoka

Czy Libertas Polska jeszcze istnieje, trudno ustalić, bo nie bardzo jest kogo o to zapytać.

W istnienie Libertas Polska powątpiewano już podczas kampanii przed eurowyborami, żartując, że to wykreowany przez prezesa TVP Piotra Farfała dla doraźnych celów twór medialny, w którym wirtualne jest wszystko, z wyjątkiem poparcia w sondażach, wynoszącego zresztą 0 proc. Dziś telefony ludzi z LPR i Młodzieży Wszechpolskiej odpowiedzialnych za organizację partii milczą, a centrala Libertasu w Alejach Ujazdowskich zniknęła. Na bramie i domofonie brak szyldu partii, na dzwonek nikt nie odpowiada, a listonosz zapewnia, że od wyborów nikogo tu nie było.

Zdaniem Tomasza Sommera, redaktora naczelnego „Najwyższego Czasu!”, kandydującego w wyborach z list Libertasu, z jednej strony „nie jest prawdą, że Libertasu nie ma, bo jest, ale w uśpieniu”, choć z drugiej „prawdopodobnie nie będzie on działał”. Podobno w sprawie, co dalej robić, trwają głębokie namysły z udziałem UPR, Romana Giertycha, Zdzisława Podkańskiego z partii Piast i Jerzego Roberta Nowaka z Radia Maryja. – Nowa przestrzeń się generuje – zapewnia Sommer.

Czy Libertas istnieje? Wątpię. Zresztą nie obchodzi mnie to – oznajmia Dariusz Grabowski, jeszcze niedawno kandydat Libertasu ...