POLITYKA

Poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Polityka - nr 19 (3109) z dnia 2017-05-10; s. 58-59

Świat

Maciej Okraszewski

Wyklęty z RPA

Prawdopodobnie jeszcze w maju, po 25 latach za kratkami, wolność odzyska Janusz Waluś. Od popełnionego przez niego morderstwa Afryka Południowa bardzo się zmieniła. Niekoniecznie na lepsze.

Ostatni żołnierz wyklęty – tak Janusza Walusia nazywa Centrum Edukacyjne Powiśle, które 5 maja zamierzało zorganizować dla niego wielką manifestację poparcia. Wiec w ostatniej chwili odwołano, a ten rzekomy ośrodek edukacyjny to w rzeczywistości skrajnie prawicowa organizacja, której założyciel na prywatnym profilu pozuje z butelką wina Hitlerwein ozdobionej podobizną führera. Waluś to zwykły morderca odsiadujący karę więzienia za najgłośniejsze zabójstwo polityczne w historii Republiki Południowej Afryki.

Urodzony w Zakopanem syn prywaciarza, wyemigrował z rodziną w 1981 r. za chlebem do RPA, gdzie wcześniej osiadł jego brat. Ten ostatni żył jednak własnym życiem, a zniechęcona nowym miejscem żona Janusza po kilku latach wróciła do ojczyzny, zabierając ze sobą córkę. Osamotniony Waluś znalazł więc nowe towarzystwo: lokalnych białych ekstremistów, sprzeciwiających się rozmontowywaniu rasistowskiego apartheidu. To z ich inspiracji w Wielką Sobotę 1993 r. zastrzelił wracającego ze świątecznych zakupów Chrisa Haniego.

Śmierć drugiego najpopularniejszego czarnego polityka po Nelsonie Mandeli miała doprowadzić do zamieszek i ...