POLITYKA

środa, 20 marca 2019

Polityka - nr 7 (2996) z dnia 2015-02-11; s. 19-21

Polityka

Adam GrzeszakJoanna Cieśla  [współpr.]

Wykopalnia prezesa

Strajk w Kompanii Węglowej był po to, żeby nikt z górników nie stracił pracy. Strajk w Jastrzębskiej Spółce Węglowej jest po to, by jedna osoba pracę straciła: prezes Jarosław Zagórowski. Za co oni go tak nie znoszą?

Jeśli jeden człowiek, który ma na imię Jarosław, myślał, że poradzi sobie z górnikami, to się mylił. Ja mieszkam w Rybniku. Tam jest taka ulica, Gliwicka 72. Na Gliwickiej 72 mieści się szpital psychiatryczny i, z całym szacunkiem do prezesa, jego miejsce jest właśnie tam – wołał do górników podczas strajkowej masówki w jednej z kopalń Jastrzębskiej Spółki Węglowej szef śląsko-dąbrowskiej Solidarności Dominik Kolorz. Słuchacze nagrodzili go gromkimi brawami.

Tym Jarosławem, który zwariował, myśląc, że będąc prezesem, może sobie poradzić z załogą, jest Zagórowski, szef Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Znienawidzony przez górniczych liderów, chwalony przez ekspertów, wyróżniany biznesowymi nagrodami. Słynie z płomiennych wystąpień przeciw wszechwładzy związkowych bonzów. Zarzuca im, że manipulując górnikami, dławią i niszczą kopalnie, ograniczając ich szanse na rozwój. – Kierują się własnymi interesami. Są wysoko wynagradzani z kasy spółki i jako oddelegowani do pracy ...